Z wizytą u Jane Austen – w 200. rocznicę śmierci pisarki

Panna Fanny Knight i John Plumptre biegną przez park między strzyżonymi w stożki cisami. Krok Fanny krępuje długa suknia, ale starający się o względy dziewczyny kawaler pozostaje opiekuńczo pół kroku z tyłu. Nagle, nagłością podkreśloną filmowym zbliżeniem, wyciągają z cisowego żywopłotu dwa kołeczki z nawiniętymi na nie w kształt wrzeciona czerwonymi wstążkami. Zielonymi korytarzami – każde w swoją stronę – rozwijają nić Ariadny. Spotykają się na chwilę niepokojącego wyczekiwania, by potem zmieszani niespełnieniem rozbiec się w poszukiwaniu wyjścia z owego Pałacu Dedala. Fanny i jej towarzysz poruszają się po ogrodowym labiryncie o rysunku opartym na kształcie trójkąta, co zresztą okazuje się po chwili, gdy kamera ujmuje tę scenę z góry. W filmie “Jane Austen żałuje” rolę labiryntu w posiadłości Edwarda Austena-Knighta, brata pisarki, grał Yew Maze usytuowany w ogrodach Chenies Manor.

Wsłuchajcie się w słowo „garden”, szczególnie gdy jest wypowiadane przez Anglików z urodzenia; słychać w nim całą historię angielskich ogrodów. Z tymi dwoma mocnymi sylabami otwiera się dorobek wielu pokoleń miłośników pięknego otoczenia, trawników i roślin. I długich spacerów, tych nieoczywistych bohaterów powieści Austen.
Przez wiele lat wydawało mi się, że to wstyd trzymać taką dziewczyńską powieść na półce, ale w bezwstydzie późnej dorosłości zainspirowana przez żarliwą miłośniczkę twórczości Jane Austen sięgnęłam po nią. Rozpadający się, zaczytany egzemplarz “Dumy i uprzedzenia” pożyczyłam z biblioteki. Ach te dreszcze na plecach i wspomnienie po wielokroć oglądanego serialu BBC, i uważnych oczu Dary’ego – Colina Firtha.
“Duma i uprzedzenie” – druga z kolei powieść Jane Austen ma już ponad dwieście lat. Po raz pierwszy wydana została w styczniu 1813 roku przez Thomasa Egertona, a nazwisko autorki – już to z mody, już to z chęci wyeksponowania samej powieści – skryto pod opisowym stwierdzeniem „przez autora „Rozważnej i romantycznej”. Powieść uwielbiana i pogardzana, ale ja nie jestem szacownym akademikiem, który zobowiązany jest do wyrażenia swego zdania. Doceniam pisarstwo Austen, ale teraz w jej utworach szukam obrazów angielskich parków i ogrodów, a nie doznań literackich. Nie ja pierwsza; za oceanem miłośniczka ogrodów i Jane Austin – Kim Wilson wydała książkę „In the Garden with Jane Austen”. Autorka, korzystając z listów i powieści Austen, zabiera janeitesów z XXI wieku w podróż po ogrodach Anglii doby Regencji. Opisuje cottage gardens – wiejskie przydomowe ogródki (ogród w Chawton, obecnie Muzeum pisarki; Stevenson, gdzie się urodziła i napisała „Dumę i uprzedzenie”), ogrody przy posiadłościach (m.in. Godmersham Park, będący pierwowzorem posiadłości pana Darcego, Stoneleigh Abbey), miejskie parki (w Bath, parki Londynu). Ale czy fakt ten powstrzyma mnie przed wyprawą po literackich ogrodach Jane?

austen

Ogród przy domu

Po obejrzeniu ekranizacji dowolnej powieści Austen miłośnik angielskiej sztuki krajobrazu spodziewa się, że parki i ogrody są ciągle obecne w toku narracji. Nie czeka go rozczarowanie o ile zaakceptuje dyskretną angielską powściągliwość autorki w obrazowaniu. Przykładowo w „Dumie i uprzedzeniu” jednym z dwu, opisanym w kilku akapitach, jest ogród przy plebanii w Rosings, gdzie gospodarował pastor Collins i jego żona Charlotta, przyjaciółka panny Elżbiety Bennet. Ogród o wielkości i strukturze odpowiedniej do pozycji społecznej niebogatego podopiecznego bogatej protektorki.
Plebania otoczona była płotem z zielonych sztachet i wawrzynowym żywopłotem, a od furtki ku domowi prowadziła żwirowa ścieżka. (Zastanawia mnie jednak, czy tłumaczenie oddaje w tym opisie treść oryginału. Wawrzyn zwany również laurem jest rośliną śródziemnomorską, nawet w angielskie łagodne zimy miałby problem z przetrwaniem. Najprawdopodobniej jednak J. Austen chodziło o laurowiśnię, krzew o zimozielonych liściach używany w Anglii na strzyżone żywopłoty i nazywany powszechnie laurem.) Pan Collins z upodobaniem, osobiście bez pomocy ogrodnika, co częste nie było, poświęcał się pielęgnacji ogrodu przy probostwie, a jego żona była niezmiernie rada z tego powodu (i bynajmniej nie chodziło o przyjemność pana małżonka, a o fakt, że nie przebywał w tym czasie w domu). Drożyny spacerowe prowadziły między bukietami drzew od widoku do widoku. Pomiędzy migał dwór w Rosings należący do lady Katarzyny de Bourgh, ciotki pana Darcego.
Ulubionym miejscem spacerów Elżbiety, kiedy to przybyła w odwiedziny do Rosings, był zagajnik rosnący w bliskości. Na ocienionych ścieżkach zadziwiająco często spotykała dumnego młodzieńca. W tymże lasku pokrywającym się młodą zielenią Darcy wręczył Elżbiecie list z wyjaśnieniami, po tym jak panna odrzuciła jego oświadczyny. Finał przewidywalnie banalny i oświeceniowo optymistyczny: „żyli długo i szczęśliwie”. A przyczyniły się do tego oczywiście „okoliczności przyrody”. Sama Elżbieta zwierzając się siostrze Jane, nieco ironicznie (ale jakże trzeźwo) mówi: „(…) sama nie wiem, kiedy się to zaczęło. Przypuszczam, że w chwili, kiedy zobaczyłam jego piękne majętności Pemberley”.
Drugim ogrodem jest park w posiadłości Fitzwilliama Darcy’ego o fikcyjnej nazwie położonej w hrabstwie Derbyshire (Anglia środkowo-wschodnia). Najlepsze nawet streszczenie nie może zastąpić opisu domu i parku skreślonego ręką J. Austen: „Dom był piękny, duży, z kamiena, położony na zboczu, osłonięty od tyłu grzbietami wysokich, zalesionych wzgórz. W dolinie płynął strumień, bijący skądś ze źródła, a spiętrzony przed dworem w małą rzeczkę – nie robiło to jednak nienaturalnego wrażenia. Brzegi były nie uregulowane i nikt ich sztucznie nie upiększał.” Serial BBC z roku 1995 na zawsze, w każdym razie dla mnie, skojarzył opis J.A. z filmową posiadłością obsadzoną przez rezydencję Lyme Park. Olbrzymia majętność położona na zboczach wzgórz: zielone łąki z kępami drzew, cieniste i dzikie zagajniki, schodzące do strumienia jary, mostek przerzucony przez rzekę w najwęższym miejscu. A wszystko to poprzecinane alejami z widokami na końcach i wąskimi ścieżynami wiodącymi między swobodnie rosnącymi kępami drzew, wspinające się na zbocza wzgórz to znowu schodzące ku brzegowi strumienia, w którym pływały pstrągi. Skomponowane naturalnie; zdało się, że ręka ludzka nie ingerowała w przyrodę. Czy można się dziwić, że w takiej scenerii Lizzy po raz pierwszy „poczuła, że być panią Pemberley to jednak coś znaczy”. Pemberley doczekało się hasła w Wikipedii; źródło niespodziewanej dla czytelnika nieobznajomionego z adaptacjami powieści Helen Fielding informacji, że bohaterka „Dziennika Bridget Jones” pracuje w wydawnictwie o nazwie Pemberley Press (książka Helen Fielding jest hołdem dla powieści J.A. oraz dla serialu BBC i szczególnie dla Colina Firtha, ale te drobne przypomnienia wydają się wiedzą powszechną).
Mały ogród przy domu farmerskim i duży ogród przy dworze to zestawienie, które bez zaskoczenia odnajduję także w “Rozważnej i romantycznej” pierwszej wydanej powieści Jane Austen. Ukazała się w trzech tomach, a dzielenie powieści na woluminy było wówczas w powszechnym zwyczaju, na przełomie października i listopada roku 1811. Autorka ukryła się pod stwierdzeniem “By a Lady”. Elonora i Marianna Dashwood, dwie siostry i dwie postawy wobec życia. Akcja krąży wokół wyboru partnerów życiowych, mówiąc wprost zamążpójścia. Co zwycięży rozwaga czy uniesienia serca? Jak nauczyć się wyrażania uczuć? Jak je okiełznać? Wypadki autorka umieszcza najpierw w dworze Norland Park w hrabstwie Sussex, potem przenosi je do Barton Cottage w hrabstwie Devon; każe też bohaterkom podróżować do Londynu i Cleveland. Poza stolicą, nazwy miejscowości są fikcyjne.
Barton Cottage był niewielkim domem farmerskim położonym dolinie, wśród lasów i łąk, nieopodal wioski tejże nazwy. Z opisu dowiadujemy się, że przed domem znajdował się mały zielony trawnik, na który prowadziła zgrabna furteczka. Domkowi musiał też towarzyszyć ogród, bo w rozdziale IX autorka napisała “ogród, dom i wszystkie otaczające przedmioty stały się dobrze znajome”. Nieco więcej szczegółów daje się wydobyć z opisu dworu w Cleveland. Dwór, choć duży i dostojny nie posiadał parku, co autorka odnotowała skrupulatnie. Do dworu wiodła żwirowa aleja wijąca się wśród pól, obsadzona drzewami i krzewami. Kończyła się przed domem. Na trawniku wkoło domu rosły jodły, jarzębiny, akacje, smukłe topole. W Cleveland znajdował się także ogród warzywny, drzewa owocowe, oranżeria, a ogrodniczego gospodarstwa doglądał ogrodnik.

 

Temat angielski czyli o krajobrazie

W XVIII rozdziale „Rozważnej i romantycznej” Edward – to ten którego uczuciami obdarzyła rozważna siostra Dashwood – wiedzie dyskurs z Marianną (tą bardziej romantyczną z usposobienia) na temat uroków krajobrazu. Pełen pragmatyzmu kawaler ocenia: “(…) okolica jest piękna, wzgórza są strome, lasy zasobne w zdrowe drzewo, doliny wyglądają zacisznie i przytulnie, łąki są bujne, a domy farmerskie dostatnie. Takie jest moje pojęcie piękna krajobrazu, łączy się w nim bowiem uroda z użytecznością, a sądzę, że jest on również i malowniczy, ponieważ wzbudza w tobie zachwyt. Uwierzę bez trudu, że pełno tu skał i skalnych występów, i zarośli, ale to wszystko nie robi na mnie wrażenia”. Mariannę zdumiało to podejście. Lubiła bowiem rosochate drzewa, przechylone i przygięte do ziemi, rozpadające się chaty, kępy ostów na łąkach, kwitnące wrzosowiska. Rozmówca nie podziela jej skłonności do malowniczych krajobrazów: “O wiele bardziej mnie cieszy widok porządnej farmerskiej chaty niż wieży strażniczej, a gromada schludnych, szczęśliwych wieśniaków sprawia mi większą przyjemność niż najwspanialsi bandyci na świecie.”
W pełni zrozumiałam ten fragment powieści po przeczytaniu rozdziału noszącego tytuł “Spór o malowniczość” w książce “Historia ogrodów” Penelope Hobhouse. Rozmowa prowadzona przez młodych bohaterów powieści obrazuje spór toczący się wśród ówczesnych (koniec XVIII i pocz. XIX w.) angielskich architektów krajobrazu. Lancelot Brown i Humphry Repton prezentowali styl elegancki, uporządkowany, choć ogród wpisywali w otaczający krajobraz. Takie podejście bliskie było Edwardowi. Marianna zapewne lubiła dzikość i malowniczość kultywowaną przez Williama Gilpina i Richarda Payne Knighta.
Informacje zawarte „Mansfield Park” są nawet swoistym źródłem, na które powołują się historycy. Tytułowa wiejska posiadłość należy do sir Thomasa Bertrama. W jego Domu kultywuje się wszystkie tradycyjne, uświęcone obyczajem i rytuałem zachowania. Picie portwajnu w męskim gronie i popołudniowa herbatka dla pań są zewnętrznym przejawem zasad rządzących angielskim społeczeństwem, w którym każdy zna swoją rolę i bez sprzeciwu ją odgrywa.  Jane Austen opisuje losy Fany Price, ubogiej krewnej wychowywanej w zamożnym domu ciotki.
W tej to powieści J. A. podaje sumę wynagrodzenia jakie pobierał Humphry Repton za swoją pracę. Wynosiło ono 5 gwinei dziennie. Austen podała wynagrodzenie w gwineach a nie w szylingach, z tej przyczyny, że tymi właśnie złotymi monetami określano ceny towarów luksusowych. Słowem ogród był wartością luksusową. Gwinea równała się z grubsza 1 funtowi, który z kolei miał wartość 21 szylingów. Za trzy pary jedwabnych pończoch Jane płaciła około 12 szylingów, a pierwsze 3-tomowe wydanie „Rozważnej i romantycznej” kosztowało 15 szylingów. Pisarka zarobiła na tym własnym kosztem wydanym dziele 140 funtów. Miesiąc pracy pana Reptona.
Zatrudnianie projektanta i jednocześnie koordynatora prac nie było czymś zwyczajnym; zawód projektanta ogrodów był stosunkowo młody. Właściciele posiadłości przynoszących mniejsze dochody trudzili się projektowaniem we własnym zakresie lub powielali zaobserwowane rozwiązania. Jakże ważne okazywało się wówczas położenie dworu („prawdziwy park o siedmiomilowym obwodzie”), malowniczość okolicy („cudowny, łagodny spadek terenu, przepiękne drzewa”). Repton radykalnie reformował otoczenie; wycinał cieniste aleje, równał z ziemią wsie, zamieniał „nieinteresujący” krajobraz w prawdziwie malownicze ogrody. Projekt był właściwie albumem złożonym z szeregu akwarelek. Oprawione w specjalnie wyprawianą i bogato złoconą czerwoną koźlą skórę tzw. marokin zyskały miano czerwonych książeczek. Malowane wodnymi farbami widoki przedstawiały stan przed i po zmianach. Wystarczyły drobne manipulacje przy malunku i widać było całkowitą transformację okolicy. Płaską łąkę zastępowały pagórki malowniczo porośnięte drzewami, regularne zbiorniki wodne ustępowały stawom o pofalowanej linii brzegowej obrośniętym drzewami o płaczącym pokroju, owce i upozowane krowy występowały jako sztafażu, a ogrodzenia ha-ha w formie rowu z uskokiem umożliwiało dalekie widoki. Akwarele Reptona miały ruchome nakładki wsuwane w przemyślnie umieszczone szczeliny (przeważnie znajdowały się w ramce okalającej szkic). Umożliwiały porównywanie widoków w tej samej scenerii przed zmianami i po zmianach. Niechybnie Repton docenił by możliwości jakie daje współczesna technika digitalizacyjna. Wystarczą dwa przyciski na stronie internetowej on i off by szybko przechodzić do widoku bez wyjmowania nakładek, a szkło powiększające pozwala na niezwykle dokładne prześledzenie detali.
Czy koncepcje Reptona bliskie były estetyce pisarki? Henry Austen, brat Jane, w nocie biograficznej siostry zamieszczonej w pośmiertnym (1818) wydaniu „Opactwa” napisał, że w młodości lubiła Gilpina. Z pewnością lubiła go czytać i posiłkowała się jego opisami przy tworzeniu powieściowych krajobrazów. W powieściach, a szczególnie w Mansfield Park, uwidacznia się ironiczny stosunek do malowniczości (picturesque) propagowanej przez W. Gilpina. Z kolei posiadłość Darcego Pamberley jako żywo wyjęta została z koncepcji Reptona. Może takie pojmowanie ogrodu było bliższe J.A., wszak panna Benett zostanie panią na Pamberley? Pociąga mnie myśl, że Lizzi to alter ego pisarki; nie znamy wszak wszystkich epizodów z życia uczuciowego pisarki. Może listach, które po śmierci Jane jej siostra Cassandra była zapisana historia podobna do powieściowej, choć bez szczęśliwego końca….

Jane Austen brudzi ręce

Niektórzy uwielbiają bawić się w statystyków; ekranizacje powieści Jane Austen z pewnością policzono i spisano. A w tych współczesnych żywych obrazach są sceny, które pokazują prace w ogrodzie. Eleonora Dashwood w “Rozważnej i romantycznej” nakręconej według scenariusza Emmy Tomphson, oderwana od pracy na grządkach niespodziewanym przyjazdem ukochanego Edwarda ma ręce powalane ziemią. Czy sadziła sałatę? A może bardzo intensywnie plewiła chwasty? Wyciera ręce w fartuch chroniący suknię przed zabrudzeniem, zrzuca go z ramion i jest juz gotowa na przyjęcie gościa. I jak to w filmach bywa dłonie są nieskazitelnie czyste, bez śladów ziemi za paznokciami.
Serialowa Emma (2009) ciągle nosi kosze. A to biegnie z koszykiem przez wieś, to znowu przez ogród. W tym typowo angielskim podłużnym koszu nosi narzędzia. Ale czy ich używa? Długie białe palce zbyt delikatne by małymi widełkami wzruszać rabaty (kilkunastokrotne oglądanie rzeczonego fragmentu utwierdza w pobieżnym pierwszym spostrzeżeniu, że te pokryte patyną rdzy szpadelki i inne ogrodowe akcesoria wyglądają na dawno nie używane). Emma pilnie strzeże doskonałości bukszpanowych niskich obwódek. Z jubilerską precyzją wycina pojedyncze niesforne gałązki wybijające ponad precyzyjnie ukształtowaną poziomą płaszczyznę formalizmu. Sekator i koszyk dopełniają towarzystwa.
W serialu z Colinem Firthem, Elżbieta i jej siostra Jane również oddają się pasji ogrodniczej. Nie brudzą ziemią swoich delikatnych rączek nawykłych do haftowania i gry na pianoforte. Ścinają kwitnąca lawendę i róże. Układają kwiecie w specjalnych podłużnych koszykach, aby się nie pogniotło i nie połamało. Ogrodem Bennetów zajmuje się ogrodnik, który przemykając alejkami w tle powozi swoim ognistym rydwanem – drewnianą taczką pełną zielska. Ta druga wersja: ogrodem, a szczególnie “brudnymi” robotami, zajmuje się ogrodnik, a nie panna na wydaniu, wydaje się bliższa realiom. Panna epoki georgiańskiej wącha lawendę i układa róże w wazonie.
Ówczesna drewniana taczka będąca rodzajem płaskiej, drewnianej skrzyni lub platformy osadzonej na kole i zaopatrzonej w parę rączek do pchania zainspirowała mnie do poznania narzędzi stosowanych w ogrodzie Jane Austen. Przez wiele wieków, właściwie od czasów starożytnych narzędzia te nie uległy wielkim zmianom. Dopiero od wynalezienie ręcznej kosiarki w 1830 roku można mówić o stałym poszerzaniu asortymentu.
Ogrodnik, niekiedy z pomocą ogrodniczka czyli podrostka do miana ogrodnika aspirującego, posiłkował się zestawem narzędzi do uprawy gleby: szpadle, widły, grabie, motyki. W Encyklopedii ogrodniczej (An Encyclopædia of Gardening) pana Loudona z roku 1822 obejmującej teorię i praktykę sztuki ogrodniczej znajduję 3 rodzaje szpadli różniących się nieco kształtem, przy czym jeden ma dwa prostokątne otwory w części roboczej. Przeznaczenia tego narzędzia trudno się domyślić. Z opisu dowiaduję się, że szpadle składaja się z dwóch części (metalowego ostrza i uchwytu), wytwarzane są w różnych rozmiarach, i wygięciach, a ten perforowany szczególnie przydatny jest do kopania gleby ciężkiej, gliniastej, która lepi się do szpadla. Co za pragmatyzm! Niezwykle przydatnym narzędziem były (moim i Anglików nadal są) widły o szerokich zębach, niewiedzieć z jakiego powodu nazywane u nas amerykańskimi. Loudon uważał je za narzędzie najbardziej przydatne w ogrodzie: do kopania, do mieszania ziemi z kompostem na rabatach, do wykopywania roślin bez uszkodzenia ich korzeni.
Do pielęgnacji warzywników niezbędne są motyczki. Motyczki a może haczki? Odwieczny problem co jest co. Pozostanę przy tradycyjnej w mojej rodzinie określeniu „motyka”. W encyklopedii Loudona napisano „Motyki są dwojakiego radzaju, znaczące i podcinające, a każda z nich ma kilka odmian.” Poczym w kompendium zamieszczono blisko trzydzieści rysunków różnorakich motyk. Do wycinania chwastów, do wzruszania ziemi między łodygami roślin, do ich okopywania. Motyki francuskie, hiszpańskie, holenderskie, dla kobiet. Uff… Może wystarczą dwie: kultywatorek i do podcinania chwastów?
W domku ogrodnika konieczne było miejsce na rozmaite piły, noże, nożyce i sekatory. A pod ręką (za pasem, w kieszeni czy koszyku) musi być mały ogrodniczy nóż o zakrzywionym ostrzu i wygodny, pasujący do ręki sekator wszechstronnego zastosowania (wysublimowanym w ogrodniczym rzemiośle pozostawmy te o wydłużonych cienkich ostrzach do poskramiania róż). Angielski ogrodnik nie może zapomieć o nożycach do strzyżenia żywopłotu i przycinania cisów w stożki, a bukszpanów w kule. Niezależnie bowiem od stylu ogrodowego przy domu prawie zawsze było miejsce bardziej uładzone z zimozielonymi topiarami lub wąskimi niskimi żywopłotami w formie obwódek rabat.
Konewki, konewki, konewki… Cylindryczne dzbany zaopatrzone w rurkę i sitko były ważnym elementem systemu nawadniającego. Ręcznego systemu nawadniającego. Z cynkowej blachy sprzed epoki zielonych plastikowych konewek z budowlanego. O rurce odpływowej raz krótkiej, raz długiej a u innej w zygzak łamanej. Wzór francuski: cylindryczna, płaski wierzch, rączka w półokręgu od przodu konewki do 1/3 wysokości z tyłu, długi dziubek, belka podtrzymująca z przodu rurkę, sitko stożkowe, wąskie. Wzór angielski: cylinder, ucho z tyłu, dziubek stosunkowo krótki, belka podtrzymująca dość gruba, sitko płaskie. Wzór niemiecki: rączka poprowadzona tak jak we francuskiej ale kończy się na rurce. Wzór amerykański: pękata rurka i rączka w poprzek puszki. Jak są ułożone dziurki w sitku? Sitko do góry czy do dołu? Dziurki w sitku ułożone są w okręgach, a sitko przy podlewaniu roślin powinno być skierowane do góry tak by osłabić siłę wody. Wypływające krople mają przypominać deszcz łagodnie spływający po roślinach. Takie małe ogrodnicze oszustwo.

Ogrody Jane Austen

Po domu w Steventon pozostała tylko studnia z pompą, kilka rycin i kilkanaście listów wysłanych do Cassandry. Z tego siostrzanego opisywania codzienności, pomiędzy informacjami o sąsiedzkich wypadkach i poczynionych sprawunkach dowiaduję się o otoczeniu domu stojącego na skraju wsi. Kilka zaledwie konkretów. Od frontu – rozległy trawnik z kępami drzew i krzewów. Samotna srebrzysta jodła obrośnięta wiciokrzewem, kasztanowce, klony i przede wszystkim wiązy: w grupach i jako szpalery towarzyszące drogom i granicom pól. A w ogrodzie kuchennym zioła, warzywa, truskawki i kwiaty. Ogrodowy zegar słoneczny widoczny z okien gabinetu ojca.
Kilka lat później zamieszkała wraz matką, siotrą i rodziną brata Franka w Southampton, popularnym wówczas uzdrowisku nadmorskim. Ogrodem przy domu zajmował się wynajmowany ogrodnik. Wzdłuż żwirowej ścieżki rosły kłujące róże rdzawe o pojedynczych ciemnoróżowych kwiatach i inne niewyszukane krzewy różane. Jane chciała by na rabatach znalazły się szlachetne ich odmiany, by w ogrodzie pojawiły bzy takie jak z poematu „The Task” Williama Cowpera o białomlecznych kwiatostanach. I spływający w maju żółtymi kroplami złotokap, o którym również pisał poeta. Ciekawe, że w wyborze listów Jane Austen złotokap występuje jako forsycja, a w jedynej biografii pisarki wydanej po polsku krzew ten okazał się szczodrzeńcem. A lilak, zgodnie chyba z intencją pisarki, jaśminem; często bowiem gatunek philadelphus (jaśminowiec) określano mianem syringa (lilak, potocznie zwany bzem). W ogrodzie nie mogło zabraknąć krzewów owocowych; rabaty wzdłuż tarasu przenaczono na porzeczki i agrest, pojawił się zagon malin.
Jak pisać o miejscu, które zna się zaledwie z opisów i współczesnych fotorelacji. W Chawton Cottage, wiejskim domu z takimże ogrodem mieszkała Jane od 1809 roku. Za murem z czerwonej cegły i strzyżonym wysokim żywopłotem znajduje się muzeum poświęcone pisarce. Maleńki stolik przy którym według rodzinnej mitologi pisała swoje powieści, odgradza od chętnych by przy nim zasiąść pleksiglasowy parawan. Za to rekonstruowany na wzrór cottage garden ogród jest na wyciągnięcie ręki. „Nasza młoda peonia, ta pod sosną, właśnie zakwitła i wygłada bardzo pięknie: niebawem cały szpaler krzewów ożywią dodatkowo kolorowe goździki, bo orliki już są w pełnym rozkwicie. Także bzy wypuściły już pąki. Zapowiada się wielki urodzaj śliwki orleańskiej, lecz znacznie skromniejszy zielonej – prawie nic, najwyżej trzy, cztery tuziny z tych pod murem” – z listu do Casandry 29 mają 1811 roku.
Stary mur ogrodzenia porasta miejscami mech; ogrodnik nie walczy z znakami przemijania. Centralną część ogrodu zajmuje trawnik, a rabaty biegną wzdłuż granic. Rosną krzewy starych odmian róż o oszałamiającym zapachu, dużo jednorocznych kwiatów doskonale nadających się do bukietów i wazonów, kwitnące latem byliny. Czarnuszka damasceńska o delikatnych ażurowych listkach z błękitną chmurą kwiatów w języku tubylczym Love-in-the-Mist (miłość we mgle), obok niebieskich ostróżek, chabrów, białych ubiorków, kolumbin czyli orlików (od koloru gołębiego tak nazwanych, bowiem columba po łacinie znaczy gołąb), goździków w starym stylu odmiany ‚Sweet Williams’. Ogród kuchenny z regularnymi grzędami warzyw i ziół, owoców jagodowych poprzecinanych trawiastymi ścieżkami dopełnia całości. I jest swoistym hołdem dla matki Jane; to ona głównie zajmowała się użyteczną częścią ogrodu. Własnoręcznie kopała marchew i ziemniaki, czym niepomiernie zadziwiała otoczenie.
Dom ocieniają dęby wyrosłe nasion drzew, które rosły tu w początku XIX wieku. Drewniane ławki poszarzałe, prawie srebrne rozrzucono po ogrodzie. Jane Austen wyszła na spacer ścieżkami wzdłuż pól pod rękę z Fitzwiliamem Darcym.

 

Artykuł jest  podsumowaniem serii „Jane Austen brudzi ręce

 

Na ilustracjach ogród w Stowe.

http://www.biodiversitylibrary.org/item/172759#page/17/mode/1up

 

Lektury:

Jane Austen Listy wybrane.

Kim Wilson In the Garden with Jane Austen

Anna Przedpełska-Trzeciakowska  Jane Austen i jej racjonalne romanse

Anna Oleńska Stosowny i malowniczy : o ogrodach i krajobrazie w kilku filmowych adaptacjach powieści Jane Austen. W: Kwartalnik Filmowy. R. 25, nr 47/48 (2004), s. 234-242.

2 Comment

  1. Ale się fajnie czytało..! Na pewno będę wracać do tego tekstu. I w tegoroczne, jesienne i zimowe wieczory przypomnę sobie powieści Jane Austen.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Z okazji rocznicy wydano po polsku jej dzieła zebrane (ale ja mam chyba tylko „Dumę i uprzedzenie”). Miłej lektury!

Dodaj komentarz