Wierzba (z cyklu „Nasze drzewa” Edmunda Jankowskiego)

W starych zbiorach sztychów widziałem niegdyś między innemi grób Napoleona na wyspie św. Heleny. Nad mogiłą zwieszały swe cienkie a długie gałązki dwie wierzby płaczące, a zręczny rysownik tak ich sploty ułożył, że pomiędzy niemi unosiła się nad grobem jasna sylwetka wielkiego Korsykanina. Wieść niesie, że gałązki, z tych drzew ułamane, Walewska otrzymała i posadziła je w kraju. Pokazywano mi przed laty w Piekarach pod Piątkiem, u pp. Trębickich, wielkie złotowierzby, które od nich podobno pochodziły.

Nad wielkimi sennymi stawami Piekar drzewa te dziwny na mnie wywierały urok, niby wcielone w spomnienie czegoś potężnego i wielkiego, co było i przeszło, a po czem pozostało tylko wspomnienie:

Jak ta wierzba płacząca

Drży w promieniach miesiąca

I wzdycha…

wierzba

Wierzby płaczące, które widzę z okna

Wierzba nie ma lekkości i wysmukłości brzozy, ale posiada niemały wdzięk sobie właściwy, który od dawna zwracał na nią oczy wszystkich marzycieli, a zwłaszcza poetów. Na nagrobku Alfreda de Musset, na paryskim cmentarzu Pere Lachaise, wyryto, stosując się do jego woli, ten czterowiersz:

Mes chers amis, lorsque je mourrai,

Plantez un saule au cimetiere…

Et son ombre sera leger

A la terre, ou je reposerai.

Główna różnica wierzby od płaczącej brzozy jest ta, że gdy lekka i chwiejna aż do zbytku brzoza zdaje się nie mieć w sobie materyi, wierzba na mocnym pniu wznosi się wysoko, ale z niego następnie spływa aż ku ziemi złotozieloną kaskadą gałązek cienkich, ale gęstych, i daje cień dość obfity. Mamy w kraju nad jeziorkami i rzekami bądź to dziko rosnące, bądź, i to częściej, sadzone w parkach wierzby płaczące, potężnej wielkości. Pomiędzy niemi napotyka się też i cudzoziemki: czarne amerykańskie i, niezmiernie wykwintne, ale czułe na mróz wierzby Salomona, o splotach prostopadle wierzchołka aż do ziem i spuszczonych.

Wierzba płacząca jest z wierzb najpiękniejszą, ale nie jedyną. Malowniczością odznaczają się różne jej siostrzyce. Kto chce je poznać, ten niech się wybierze na owo nizkie Powiśle, na którem każdy wylew szarej Wisły pozostawia obfity plon żyznej mady. Tu ujrzy i białą drzewiastą wierzbę, matkę złotuchy; tu ciemniejszą od niej wierzbę kruchą i migdałową; tu w reszcie całą gromadę krzaczastego wierzbowego pospólstwa. Więc rokicinę i konopiankę, więc rokitę i iwinę , więc purpurową i popielatą, i mnóstwo innych, podobnych a przecież odmiennych.

Form tysiące. Wierzby bowiem niesłychanie łatwo pomiędzy sobą krzyżują się i wydają nowe odmiany z łatwością, doprowadzającą do rozpaczy botaników. Samych znanych odmian wierzby purpurowej (Salix purpurea) jest kilkanaście, a p. Gracyan Chmielewski, który przed laty 30 pisał monografię wierzb u nas, już ich wszystkich naliczył więcej niż sto. Od tej pory jeszcze przybyło.

Jeżeli jednak uczeni mają z wierzbami tyle kłopotu, za to praktycy bardzo z nich się cieszą. Jest to faktem bijącym w oczy, że z drzew nie tworzących lasów , wierzby są najliczniejszemi i w różnych swych formach najczęściej napotykanemi. Dlaczego?

Przyczyn jest kilka, ale najważniejszą zapewne wielka łatwość rozmnażania się. Jedne z tych drzew i krzaków wydają mnóstwo lekkiego puchkowatego nasienia, które wiatr roznosi. Inne nasion wydawać nie potrzebują , bo wszystkie mnożą się z byle kawałka gałązki lub gałęzi, ba! nawet z części korzenia, wetkniętej w wilgotną ziemię. Więc grube jak ramię konary, dość niedbale zaciosane i lada jako w ziemię wepchnięte, po kilku latach zamieniają się w spore drzewa. Każda gałązka, byle by się ziemi dotknęła , jak ów bajeczny olbrzym, którem i Herkules nie mógł podołać, bo powalony o ziemię, swą matkę, nowe z niej czerpał siły, tak każdy prątek wierzbowy puszcza korzonki i listki, staje się nową rośliną. Żywotność ta tak jest wielka , że widziałem nawet gałązki wierzb płaczących, które zapuszczały się końcami w pulchną, żyzną ziemię i wydawały zamiast listków, korzonki, jak to robi liga religijna w Indyach. Ileż razy używamy gałązki wierzbowej jako palika do świeżo posadzonego drzew ka, a ona ukorzenia się i silniej koronę wypuszcza, niż drzewo, którego miało być podporą. Nawet koszyki ze świeżej łoziny, zapuszczone w ziemię, zamieniają się w cały wianek wierzbowych drzewek.

Zaczątek kolekcji wierzb (tak, to te małe krzaczki z prawej) tworzonej przez p. Piotra Krasińskiego w Kowalewicach.

Nic dziwnego, że lud nasz, któremu trudno o inne drzewa, który zresztą nie umiał ich wyprowadzić, a nieraz zbytnio był do tego leniwy, nasadził wierzb i topoli tyle , że one są stałemi towarzyszkami polskiej wioski, jej cechą swoistą i znamienną.

Ale nie tylko dla ozdoby kmieć wierzbę mnoży i utrzymuje. Ma on z niej liście i korę, jako pokarm i lekarstwo dla owiec; ma żerdzie na opłotki, a nawet opał, choć nie osobliwy. By zyskać gałęzie, w gospodarstwie bardzo potrzebne, ogławia się wierzby, t.j. ścina ich gałęzie siekierą, co lat 2 lub 3. Wtedy z uciętego pnia wychodzi kępa pędów, potem gałęzi, niby konopiasta, nieczesana grzyw a wiejskiego pastuszka. Ponieważ robota wykonana jest zgruba i niedbale, a rany pozostają duże i poszarpane, więc stoją szeregi tych dziwnych, okaleczonych drzew ponad drogami i rowami, skarlałe, pokraczne, do garbusów roślinnych podobne, jak paryowie, obok potężnych a wysmukłych drzew innych. W rany te wgryzają się korojady, zacieka wilgoć, gnieżdżą się w nich pleśnie i grzyby, a z drewna powoli tworzy się próchno i stopniowo powstają dziuple. Na koniec kora odpada, i tworzy się wielka , głęboka jama, a w niej wyobraźnia ludu umieściła Kusego i Rokitę , dwóch złych psotników, którzy, zwłaszcza na rozstajach, spóźnionego wędrowca prowadzą na manowce i topiele…

Wierzba mupińska (Salix moupinensis) z kowalewickiej kolekcji.

W oczach praktyków głowacze te przedstawiają korzyść, że nie zabierają wiele światła plonom i nie wyniszczają daleko ziemi swymi krótkim i korzeniami.

Stąd też na ściany zielone strzyżone, za któremi chronią się drzew a owocowe lub inne uprawy, i na drzewa graniczne i żywopłoty, są i pozostaną wierzby wybornym materyałem.

Szczególnie chętnie jednak używają ich na drogi. Na ten cel nadają się głównie wierzby złote lub białe, które jeżeli nie są ogławiane, stanowią w spaniałą ozdobę kraju . Zarówno dobrze wyglądają latem , okryte obficie liśćmi, jak zimą, gdy ich złotawe lub siwe gałązki nawet o zmierzchu są widoczne. Znaczą te dy drogę należycie, nie pozwalając błądzić, cieniują dostatecznie, ale nie tyle, żeby droga po deszczu wyschnąć nie mogła.

Dla przemysłu jednak największe znaczenie będą miały zawsze wierzby koszykarskie. Jest ich bardzo dużo gatunków i odmian, z pośród których jedne, jak kaspijska, rosną nawet na dość lekkim piasku, gdy inne udają się i w ziemi torfowej, wilgotnej, jak wierzba purpurowa.

Plantacyi tych wierzb mamy trochę, głównie na Powiślu, ale bynajmniej nie tyle, ile ich być może i ile nam potrzeba. Nie mówiąc o delikatnych wyrobach koszykarskich, z prątków dartych, łupanych i barwionych, nawet pospolitszych koszów, lub przynajmniej materyału na nie, dużo sprowadzamy zza granicy. Oprócz tego i zwykłych koszów z witek nieokorowanych, można by bez porównania więcej, niż teraz używać, gdyby były tanie. Wszak nie tylko owoce, warzywa i ziemniaki dadzą się w nich trzymać i przewozić, ale przy ścisłem upleceniu służyć mogą również na wszelkie ziarno i zastępować w wielu razach drogie worki lub beczki.

Wierzba Smitha (Salix x smithiana) w Kowalewicach

Na tem miejscu nie będziemy wchodzili w opisy, jak się nasadzenia wierzb koszykarskich tworzy. Kto zechce, znajdzie dostateczne wskazówki w książkach, jak np. ta, którą z konkursu wydało niedawno Tow. ogrod. warsz.

Należy jednak zaznaczyć, że plantacye wierzby mogą istnieć z pożytkiem nietylko na kępach wodnych i wybrzeżach rzek lub jezior, ale również na wielu ziemiach, za nieużytki uważanych. Więc na piaskach z nieco spoistym podgruntem, na torfowiskach, a nawet moczarach, (przy odpowiedniem usypaniu grobli), w parowach i jarach, wreszcie na północnych pochyłościach wzgórz gliniastych, choćby one były bardzo strome. Możemy ich założyć jeszcze tysiące morgów, kraj uzdrowić, przyozdobić i zysk materyalny z wierzb wyciągnąć. Wierzba jest drzewem chłopskiem, ale też jak chłop zdrowem, wytrzymałem i pożytecznem, a zatem poszanowania godnem.

Edmund Jankowski

Pierwodruk Tygodnik Illustrowany 1902

Gatunki wierzb wymienione w tekście

płacząca (Salix alba L. ‚Tristis’)

kaspijska (Salix acutifolia)

purpurowa (Salix purpurea L.)

amerykańska (Salix eriocephala Michx.)

Salomona

biała, złotucha, złotowierzba (Salix alba L.) Złotowierzba (Salix gracea) za słownikiem Lindego

krucha (Salix fragilis L.)

migdałowa tj. trójprecikowa (Salix triandra)

rokicina, rokita (Salix repens subsp. rosmarinifolia

konopianka (tj. wiciowa Salix viminalis)

iwina (Salix caprea L.)

popielata (Salix cinerea L.)

nazwy wg http://bobrowicz.eu/

Dodaj komentarz