Szklarnia – the end? #FOTO-grafia

Szklarnia – jej posiadanie, szczególnie gdy występowała w liczbie mnogiej,  w latach 70. i 80. gwarantowało sukces finansowy. Badylarz – jak to brzmiało? Ni to określenie zawodu, ni to przezwisko. Uprawiał w szklarni goździki albo gerbery; eksportował do ZSRR i wiódł życie  będące obiektem zazdrości (à propos  ZSSR – czy uwierzycie, że w mojej szkole, w Technikum Terenów Zieleni prenumerowaliśmy obowiązkowo czasopismo „Cwietawodstwo; było na takim poziomie druku, że trzeba było się domyślać co jest na fotografiach!).

Badylarz był nawet bohaterem powieści milicyjnej – owego kryminału rodem z PRL. Jerzy Edigey, coś jak Katarzyna Bonda* w spodniach, jedną z postaci powieści „Baba-Jaga gubi trop” uczynił badylarza z Nadarzyna. A Rudi Schubert z tęsknotą wyśpiewywał kuplety: „Ja sobie wybuduję szklarnię, szklarnię albo dwie”.

Nagle goździki przestały być modne. Tulipany zaczęły przyjeżdżać z Holandii, a róże z Kenii lub Ekwadoru. Szklarnie przestały przynosić kokosy. Przerabiano je na korty tenisowe pod dachem, samochodowe garaże, kultowe oranżerie. Częściej pozostawiano samym sobie. Szkło pękało, szyby wypadały, puste oczodoły zalewał deszcz, a metalowe konstrukcje pokrywały się rdzą.

Tę szklarnię w małym działkowym rozmiarze spotkał podobny los. Zbudowana została zapewne z dużym wysiłkiem. Przez lata rosły w niej rozsady, pomidory, sałaty, a prawdopodobnie także papryka. Kto wie, może właściciel eksperymentował i zdarzyło mu się posadzić w niej melony albo arbuzy.

Zbrakło sił, papryki z dyskontu tanie jak barszcz… Nie docieknę przyczyn zapuszczenia. Drzwi do szklarni pozostały otwarte. Tafle szkła wypadły z ram. Do szklarni mimochodem wdarł się bluszcz. Zrazu nieśmiało, pojedynczymi pędami.  Nikt go nie ograniczał, więc szybko zarósł i omotał otwarte odrzwia. Zielona masa zaczęła wlewać się do wnętrza. Jeszcze tu i ówdzie nie zadusiła ogrodowych chwastów.

Widzę w tym porzuconym obiekcie ogrodowym coś na kształt spontanicznej instalacji artystycznej w wykonaniu natury. Koniec szklarni czy początek?

*Nie bez przyczyny Katarzyna Bonda występuje w roli ozdobnika. Napisała powieść z motywem ogrodniczym „Florystka”.

Miało być tylko jedno zdjęcie. Z jedności pozostaje jeden motyw. Szklarnia:

Szklarnia zarośnięta bluszczem

Wnętrze starej szklarni