Ogród otwarty on-line.

W Poznaniu Chelsea Fringe , w miastach-ogrodach Komorowie, Podkowie Leśnej, Milanówku otwarte ogrody .

To i ja się przyłączam do tych inicjatyw. Dziś mój ogród jest otwarty dla wszystkich. On-line.

Nie spodziewajcie się fajerwerków na rabatach, wymyślnych roślin, nagromadzenia ogrodowych gadżetów w postaci latarenek, ptaszków, gadów i płazów. Z gadów mam jaszczurki śmigające między roślinami, a z płazów – jedną malutką żabkę (ceramiczną) ciągle próbującą uciec z oczka wodnego w płaskiej misie (czytaj: doniczkowej podstawce).

Efektowne rabaty porażające liczbą roślin to nie mój styl. Dla mnie ogród jest całością, a nie zbiorem rabat, ani zbiorem roślin. A najważniejsze jest to co dzieje się pomiędzy.

ogród otwarty

Na pierwszym planie „żywopłot” z cisów i berberysu odm. ‚Erecta’. Trochę przesłania, ale nie zasłania. Wyrysowany na planie wydłużonej elipsy, biegnie pośrodku rabaty. Część do strony ogrodzenia – dla tych co przechodzą mimo.

Czy mój ogród / ogródek działkowy wpisany jest w kontekst („Klucz do ogrodu” nieocenionej Małgosi)? W kontekst ogrodów działkowych jak najbardziej. W okolicznych ogródkach monumentalne kolumny starych odmian żywotników. Mam więc owe „tuje”.

W kontekst mazowieckich równin – średnio. Wokół ogrodu jako całości – pola (często nieuprawiane) zastępowane są domami jednorodzinnymi. Nie posadziłam u siebie ani nawłoci, ani wrotyczu (w okolicy brak), ani traw wilgotnego środowiska (takimi są tu najczęściej porośnięte nieużytki). I choć wokół wilgotne pola to mój ogródek jest chyba najbardziej suchym i piaszczystym miejscem w okolicy – położony jest akurat w „najwyższym” miejscu, cała reszt leży w dole. Ogródki obok były zalewane, a u mnie wtedy wszystko rosło jak w uprawie hydroponicznej.

Geometrię mam chyba zakodowaną genetycznie. Nie zdziwiłabym się, że ów dziwak (jałowiec pospolity ‚Horstmann’) został spontanicznie posadzony w geometrycznym centrum ogrodu. Pewnie u niektórych wywoła drżenie serca. Jest tak dziwaczny. Mnie przypomina starego dziada z podartą peleryną. Został jednak posadzony w pełni władz umysłowych. Niemalże dokładnie w tym miejscu posadziłam najpierw oliwnika. Zupełnie się nie sprawdził jako kontrapunkt do całości układu i regularnych rabat (nie oszukujmy się – rabaty najczęściej mają kształt prostokąta, kwadratu, koła owalu lub kombinacji tych geometrycznych figur). Ciągle zamierała mu jakaś gałąź. Może wcale nie podobało mu się to suche stanowisko. Z pewnym ociąganiem rozstałam się z oliwnikiem.

 

Podobnie jako soliter (w innym miejscu) nie sprawdziła się świdośliwa kanadyjska. Przez parę lat stała w miejscu. Do tego jestem przyzwyczajona; na suchej glebie bez specjalnego wzbogacania zebranie się do rośnięcia zajmuje roślinie kilka lat. Ale to trwało zbyt długo. Po przesadzeniu w żyźniejsze miejsce ruszyła od razu. Tolerancja świdośliwy na podłoże jest więc „mityczna”.

Różanka na piasku to nielada wyzwanie.  Odmiany mające tolerować słabszą glebę, ale najlepiej kwitną podsypywane obficie rozłożonym obornikiem. Dla towarzystwa dodane bukszpany, lawendy, szałwie, starzec.  Od płotu ów żywopłot z berberysów. Za żywopłotem poszerzana kolekcja bodziszków.

Jakie jest owo magiczne słowo klucz, które otwiera mój ogród? DOSTOSOWANIE: roślin do gleby. Reszta jest skutkiem tego wyboru. Stworzyłam więc tani i piękny ogród (oczywiście piękno jest rzeczą względną, ale mogę powiedzieć, że jestem w miarę zadowolona). Dodatkowo jest to ogród w założeniu otwarty. Owszem ma coś na kształt żywopłotów, ale nie są po to aby cokolwiek ukrywać. Pewną intymność możliwa jest za grupami krzewów. W zadufaniu postanowiłam dawać przykład okolicznym działkowcom, że ogród działkowy może wyglądać zupełnie inaczej. Dziś już nie jestem taka ponad działkową stylistykę. Doceniam urok starych ogrodów działkowych z ich grządkami i ścieżkami (ja mam kawałek ścieżki przez rabatę do kompostownika ze kawałów grubych polan), ale nie zmieniam swojego pierwotnego założenia.

Rabata „wschodnia” – od wschodu, głównie z roślinami ze wschodu.

Rabaty powstały wzdłuż ogrodzenia, pod drzewami, wzdłuż altany ogrodowej. Ze względów praktycznych. Nie jest łatwo kosić wzdłuż ogrodzenia i w tych innych wymienionych miejscach. I oczywiście pokazowo-edukacyjnych. Rabaty wychodzą także na środek ogrodu w formie wachlarza. Mam nadzieję, że to widać na zdjęciach.

Błędy? Parę ich popełniłam (vide wyżej), ale największym błędem jest stworzenie parawanu – przegrody z żywotników. Chciałam być oryginalna i odwołać się do tradycji ogrodniczych. Posadziłam więc żywotniki starej odmiany „Rosenthal”. Po pewnym czasie okazało się, że część jest jednak wyraźnie innej odmiany. Przebolałam: szczęśliwym trafem nie posadziłam ich naprzemiennie. Tego bowiem zupełnie nie lubię. Wszystko było dobrze, aż zachciało mi się kolejnej rabaty. Tuż przy żywotnikach. Ja – obrończyni żywotników (pamiętacie ów artykuł?) zaczęłam je przeklinać. W suchym podłożu mają Bardzo płytki system korzeniowy i dosłownie duszą rośliny. Przyszło więc nierozsądnemu ogrodnikowi wkopać przegrodę antykorzeniową (inna wkopana jest już przy żywopłocie sąsiada).

Na koniec pobieżny przegląd roślin:

drzewa: owocowe (jabłoie, śliwy, pigwa, dereń), świerki, brzoza, jarząb szwedzki, grujecznik.

krzewy: derenie, kaliny, tawuły, perukowiec, krzewuszki, lilak, śnieguliczka, róże.

Byliny i trawy: funkie, rozchodniki, bodziszki, liliowce, przetaczniki, zawilce (miłość mało odwzajemniona), peonie, astry, śmiałek darniowy, owies wiecznie zielony, imperata (zielona)

krzewinki: perovskie, lawendy.

„kwiaty”: dalie, cynie, słoneczniki, kosmosy.

Otwieram furtkę i otacza mnie zapach macierzanki…

W głębi – warzywnik. W tym roku eksperyment kartoflany. Posadziłam m.in. fioletowe kartofle w liczbie sztuk 4. W pobliskich delikatesach były w cenie 14 zł za kg. Nie wiem czy warte swej ceny…

Krople koloru w morzu zieloności.

Wbrew obiegowym opiniom szałwie na suchej, piaszczystej glebie nie są najlepszym rozwiązaniem. Lepiej jak mają trochę lepsze stanowisko, ale słońce obowiązkowe (w tle najsuchsze miejsce w ogrodzie; dużo srebrzystych roślin (o rabatach napiszę oddzielnie).

Jak ktoś z moich czytelników śledzi niezbyt często pojawiające się na facebooku przygody Różowej Konewki, to z pewnością domyśli się, że niebieskie okiennice w domku narzędziowym nie są przypadkowego koloru

Wędrujące naparstnice znalazły sobie miejsce obok bukszpanów. Wiedziały co robią.

Widok od furtki

Moje oczko wodne z „uciekającą” żabką.

Rabata pod świerkiem, tzw. rabata dla ludzi 🙂 .

Całkiem przyjemnie jest gapić się w niebo. Czasami widać samoloty. Lub ptaki. Ostatnio odwiedza nas sójka o niebieskich skrzydłach.

9 Comment

  1. Marta says: Odpowiedz

    bardzo lubię Twój ogród. Miałam okazję widzieć co na żywo i faktycznie nie hestctobigrod w typie działkowych. ma w sobie coś z urokliwego ogrodu z nas jeziora, który kiedyś nas zachwycił- mase zieleni, bodziszkiwe łany…. stwo ogród ma też porządek i dobre kompozycje. Jest piękny i nietypowy- to komplement.
    Pozdrawiam Marta/Magnolia

  2. Marta says: Odpowiedz

    Bardzo przepraszam za literówki, pisze z telefonu, a on wie lepiej co mam na myśli

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Marto, dziękuję za te miłe memu sercu uwagi. W tym roku ogród jakby jest pełniejszy; chyba z powodu wiosennych opadów. Pozdrawiam.

  3. Ogród oryginalny, charyzmatyczny i w swej prostocie urzekający . Nijak się ma do teraźniejszych ogródków działkowych, oczywiście na duży plus. Brawo za prostotę, podzielenie się swoimi doświadczeniami . Łączę się w bólu jeśli chodzi o piaszczyste tereny .
    Pozdrawiam Daria

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Chyba lubię prostotę. Trochę się inspiruję ogrodami japońskimi.
      Czasami „marzę’ aby warzywnik miał piękną, pulchną i zasobną glebę :). Ale piaszczysta gleba ma też zalety. Np. rośliny rosną dość wolno, łatwiej je kontrolować, jest mniej chwastów.
      Dziękuję za komplementy; charyzmatyczny ogród – poczułam się jak… Monty Don.

  4. Witaj Ewo! Jak fajnie, że otworzyłaś swój ogród.
    Fajnie, że pokazałaś, że ogród bez fajerwerków może być piękny. Lubię takie ogrody. Lubię zielone ogrody.
    I dla mnie najważniejszy jest ogród jako całość, ale i tak chyba za bardzo skupiam się na szczegółach. Zazdroszczę Ci Twojej pewności. I doceniam, że wspominasz o swoim niegdysiejszym zadufaniu i działalności pokazowo-edukacyjnej i późniejszej akceptacji działań innych działkowców.
    Zapytam o bodziszka pod świerkiem – zaskoczyło mnie, że dobrze sobie tam radzi, jak to możliwe?
    Piszesz o geometrycznym planie i regularnych kształtach, ale na zdjęciach tego nie dostrzegam.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Bodziszek radzi sobie. Przynajmniej w tym miejscu. Próbuję go rozprzestrzenić, ale skutek jak na razie jest niezbyt spektakularny. Właściwie próba stworzenia rabaty pod świerkiem zasługuje na oddzielna opowieść.
      Co do geometrycznych kształtów – może na zdjęciach ich nie widać. Rośliny zmiękczają linie. Ponadto pisząc geometryczne nie miałam na myśli linii prostych. Chodziło mi o wykorzystanie figur geometrycznych, a raczej ich fragmentów. Łuki, w które można wpisać okrąg lub elipsę. W tym jestem dobra :); a i jeszcze w kontrowaniu łuków liniami prostymi.

  5. Anonim says: Odpowiedz

    hmmm, wzruszająco otwarty post. Jakiś czas temu (tak z miesiąc) zaczęłam pisać posta podsumowującego mój pierwszy z serii „klucz do ogrodu”, miałam okazję zastanowić się nad słowami- kluczami różnych osób i prawdę mówiąc mocno zastanawiałam się nad twoim. No i mam odpowiedź 🙂
    Ładny, spójny, bezpretensjonalny, przemyślany ogród.
    Pozdrawiam 🙂

  6. Cudnie u Ciebie, ogród spokojny, naturalny, przyjemny, dziękuję za spacer:-)

Dodaj komentarz