Ogród Magnolii

W ogrodzie Magnolii nie rośnie nawet jedna magnolia! Ogród bez magnolii jest edenem Marty Jankowskiej, projektantki ogrodów znanej w niektórych kręgach po nickiem Magnolia. Miłośnicy jej projektów założyli nawet na pintereście galerię fotografii „Ogród Magnolii”. Marta bowiem w swej skromności pokazuje ogród dość oszczędnie. Tym bardziej jestem zadowolona, że w lipcowe popołudnie ją odwiedziłam.

Wybrałam lipiec, bo wiedziałam (tak, nie była to pierwsza wizyta u Marty), że ogród przywita mnie ogromną rabatą lawendową z delikatną bordiurą z traw i rozchodników. Widać ją już przez szczeliny w sztachetach bramy (spacerowicze muszą być zachwyceni widokiem pól Prowansji).

Porzucam na razie opis szczegółów. Ogród (dość duży ca 1600 m2) usytuowany jest w miejscowości niegdyś letniskowej, dziś na przedmurzu wielkiego miasta. Za grabowym żywopłotem z rzadka używane tory i mgliste łąki – kraina Wiklinowej Zatoki.

Z pozoru pusty. Dla mnie przestronny. Jednym słowem łatwo sklasyfikować ogród na wejściu, ale wystarczy pójść na koniec ogrodu. Ta inna perspektywa zapełnia nagle przestrzeń pniami drzew, rabatami, murkami oporowymi…. Nie ma tu kulis i wnętrz ogrodowych. Na całe szczęście – oba pojęcia nadużywane są przez projektantów ogrodów. Nie lubię też tej wnętrzarskiej retoryki. Przesłonięcie widoków, wydzielanie przestrzeni – czy zawsze te zadania pejzażowe należy traktować dosłownie? Przegroda z pni drzew, obfite pnącza, zwisające gałęzie morwy wystarczają.

Mam trudności z solennym opisem ogrodu, wolę opisywać nastrój, przecież na zdjęciach wszystko widać!? Ale uczulona komentarzem pod jednym z poprzednich postów, postaram się opisać ten ogród tradycyjnie.

Dom usytuowany jest w rogu działki. Pozwoliło to to na zachowanie drzew i grabowego żywopłotu. Przy domu usytowane są rabaty (jednorodne gatunkowo) o geometrycznym rysunku, ujęte w murki oporowe. Tu też znalazło się miejsce dla strzyżonego grabu rosnącego przy wejściu do domu.

Przy planowanym podjeździe usytuowana jest także rabata bylinowo-trawiasta; a ponieważ znajduje się na dość stromej, acz niewysokiej skarpie wzmocniona jest w układzie tarasowym niewielkimi murkami-przegrodami z betonowych krawężników. Również przy podjeździe (tuż obok bramy) usytuowana jest wiata gospodarcza, a obok niej nieduży warzywnik i kompostownik (ten za to jest pokaźnych rozmiarów).

Wokół wysokiego tarasu (na razie w planach) powstała rabata trawiasto-bylinowa; może trochę inspirowana Pietem Oudolfem. Wyobrażacie sobie drewniany taras, a wokół zielone morze traw poprzetykanych oszczędnie kolorowymi bylinami? Z tarasu (ale i z wnętrza domu) jak z wysokiego pomostu roztacza się widok na dalszą część ogrodu. Nieco lesistą w charakterze i tak też zaaranżowaną. Kilkanaście wysokich drzewa (nic szczególnie wyszukanego: ałycza, sosny, robinie akacjowe, brzozy, świerk) ujęte zostały w geometryczne ramy. Rabaty prowadzone są liniami prostymi z idealnymi kątami prostymi. Utrzymanie tych idealnych linii ułatwiają wkopane na brzegach rabat kantówki. Tylko stara jabłonka do towarzytwa dostała kilka kul bukszpanowych o zróżnicowanej wielkości.

W tym ogrodzie to warunki glebowe wymuszają ciągłe korekty w nasadzeniach. Te które nie radzą sobie na piaskach zastępowane są przez inne. Marta zwalczyła pokusę posadzenia miskantów, ale w ogrodzie znalazły sie tawułki. ‚Red Sentinel’ z rabaty trawiastej zapewne wywędruję do innego ogrodu, a i odmiana ‚Pumilio’ (niska, późno kwitnąca tawułka chińska) zostanie prawdopodobnie zastąpiona przez liriope.

Na rabatach wokół drzew próżno szukać wysokich bylin. Nie pozwala na to i rodzima, piaszczysta gleba i wyszuszające podłoże korzenie. Byliny, paprocie i trawy są niskie. Jestem przekonana, że nie jest to tylko wynnikiem kompromisu, ale świadomej decyzji kompozycyjnej. Niskie rośliny tworzą tło dla spękanych, pokrzywionych pni. Przez prześwity między pniami wzrok wędruje na pograniczne łąki….

Moją faworytką w ogrodzie Marty jest zielona, trawiasta górka. Właściwie jest to rodzaj wału ziemnego biegnącego między drzewami (w miejscu starego nie do końca przerobionego składowiska drobnych gałęzi). A najbardziej urocza jest rama dla brzóz rosnących tuż przed górką: niewielka prostokątna rabata obsadzona kostrzewą Gautiera ‚Pic Carlit’ tworzącej niewysokie kępy w kolorze zielonym. Co za misterne połączenie faktur: spękana kora brzozy, gładka tafla trawnika i pofalowane futro rozłożone u stóp drzewa.

Intrygują mnie dwie morwy odmiany zwisłej posadzone na trawniku. Marta opowiada historię związaną z ich pojawieniem się w ogrodzie : „Widzieliśmy na Węgrzech stare morwy. Miały piękny pokrój. Jakby składały się z kilku kopuł.” Wakacyjne wspomnienie rozrasta się tworząc symboliczną bramę . Za chwile korony morw połączą się – brama zaniknie, ale może będą widoczne pnie drzew? Podwójny element w kompozycji, z pozoru najprostszy, wymaga symetrii, oparcia o oś kompozycyjną (np. wejście do domu, bramę, geometryczny zbiornik wodny). To porzucenie dwóch elementów na trawniku poza wszelkimi osiami jest fantastycznym pomysłem. Intryguje, zastawia, przełamuje schemat, a jednocześnie nawiązuje do dziedzictwa sztuki ogrodowej.

Piękny trawnik widzicie na zdjęciach. W naturze też jest piękny, gęsty i wypielęgnowany. Adam, współgospodarz tego ogrodu i główny opiekun morw (jedna z nich cierpi z powodu spękań mrozowych), wkłada dużo pracy w jego utrzymanie. Taki trawnik nadaje ogrodowi ostatecznego sznytu. Tak jak malarz na dobrze zagruntowanym blejtramie rozwija kolory obrazu tak na tej zielonym postawie (trawy – nie sukna) rozwija się charakter tego ogrodu. Adam lubi meksykańskie klimaty; wprowadza te ogniste kolory na nieco ukrytej rabacie z boku domu. Dzieli się ze mną łatwym sposobem na rozmnażanie jeżówek; wystarczy robić sadzonki z niekwitnących pędów. Łatwo się ukorzeniają (szczególnie te wyraziście różowe). Buduje „pomosty” i tarasy z odzysku. Uprawia pomidory w specjalnie ukrytej pod szerokim okapem donicy. Pomidory dorównują mu wzrostem (a nie jest mikrusem) i zadziwiają obfitym owocem.

Nie ma w ogrodzie Marty magnolii, to już wiecie. Nie ma też krzewów (tych kilku kul bukszpanowych nie liczę) ani roślin iglastych…

Godne polecenia (w tym ogrodzie wszystko jest godne polecenia):

prostota kompozycji i nasadzeń

zachowanie istniejącego drzewostanu

obsadzenie rabat „reprezentacyjnych” łanowo (jednym gatunkiem roślin)

umocnienie brzegów rabat kantówkami

kształtowanie terenu (górka, rabata w gabionie),

zastosowanie roślin zadarniających pod drzewami

pnącza na pniach drzewach

ścieżki (istniejące i planowane) z desek (zacytuję tu słowa Marty: „chcemy, żeby dawały wrażenie kładek między nasadzeniami, nawiązywały do kładek w szuwarach wodnych”).

Rośliny:

rabata lawendowa: lawenda (mieszaniec międzygatunkowy), ostnica ‚Pony Tails’ i trzcinowata , rozchodnik ‚Matrona’,

rabata na skarpie: trzcinnik ostrokwiatowy ‚Karl Foerster’, jeżówki w odmianach (‚Pow Wow’. ‚Wild Berry’), jeżówka blada, czosnek główkowaty, latria kłosowa, trawy (Sporobolus heterolepis,  turzyca sabińska), mikołajek ‚Blue Hobbit’

rabaty wokół domu: trawy (trzcinnik krótkowłosy, turzyca sabińska, trzęślica skalna, turzyca pagórkowata, rozplenica Hameln), jeżówki w odmianach, szławia ‚Deep Blue Sensation’, tawułki ‚Red Senstinel’, irys trawolistny, rdest, świecznice w bordowych odcieniach, czosnek Krzysztofa + jarzmianki, brunera, czyściec Hummelo, tulipan ‚Dools Minuet’, czosnek ‚Purple Sensation’

rośliny zadarniające: ułudka wiosenna, konwalia, tiarella, epimedium, tawułki chińskie ‚Pumilio’, paprocie (zanokcica skalna, paprotnik szczecinkozębny), bluszcz, hosty, marzanka wonna, liriope,  sesleria skalna, sesleria Heuflera, kostrzewa ‚Pic Carlit’, bodziszek ‚Biokovo’, telima wielkokwiatowa.

Na koniec zostawiłam serię zdjęć.  Jest co oglądać i analizować.

Rabaty „wejściowe”

Rabaty wokół domu

 

 

Rabaty z roślinami zadarniającymi

 

Zauważyliście biały walec na jednym z drzew? Córka Marty i Adama – Ola zaprojektowała domki dla owadów.

 

 

 

21 Comment

  1. Dorota says: Odpowiedz

    Cudne zakątki! Zazdroszczę tych starych drzew.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Jak widać stare drzewa w ogrodzie się bardzo przydają.

  2. Strasznie ci dziękuję Ewo, że pokazałaś ten ogród. No w końcu!- wypada mi zakrzyknąć 😀
    Jestem zauroczona. Ten ogród, te drzewa, ten „podest kostrzewowy” w którym stoją brzozy. Nie lawenda, choćby zajmowała całe 1600 metrów, ale trawiaste górki zawładnęły moim sercem. I właśnie teraz przenoszę doniczki do posadzenia, ale ja nie wiem czy jest sens je przenosić bo plan z rana staje się nieaktualny skoro zobaczyło się TO w całości <3 Nie wiem co teraz, poszlocham sobie w samotności a potem wrócę jeszcze na trzeźwo obejrzeć ponownie 🙂
    Pozdrowienia dla Ciebie i Marty.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Oj Jankosiu – kiedy Ty skończysz swój ogród: deadline – nigdy? A ja może bym się wybrała do Ciebie?

      1. O rany! Czy ja skończę? Ciężko mi to sobie wyobrazić. Marzę póki co żeby chociaż przód czyli przed-gródek ogarnąć, ale czeka nas jeszcze w najbliższej dwulatce wjazd ciężkiego sprzętu pod kabel energetyczny, a z drugiej strony pod modernizację wodociągu- nie ma lekko 😉 Zapraszam za trzy lata. No chyba że się pojawią kolejni ludzie od … nie wiem co tam jeszcze można chcieć do ziemi wepchnąć? Gaz? Kanalizację? 🙂

  3. Małgorzata Kulas says: Odpowiedz

    Z wielką przyjemnością przeczytałam artykuł i obejrzałam piękne zdjęcia. Nie jest tajemnica że kocham i ogród i jego właścicielkę.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Ha, kto by nie kochał Magnolii?

  4. MartaCityGardener says: Odpowiedz

    Kwadratowe rabaty są absolutnie fantastyczne !

    1. Ewa says: Odpowiedz

      W tym ogrodzie to szczególnie widać.

  5. Piękne miejsce. Spokojne. Ciekawe, że nie ma krzewów… Okazuje się, że to wcale nie jest potrzebne. Drzewa z obrośniętymi pniami i byliny wystarczą. A pozostawiona w ten sposób przestrzeń też „robi” ogród.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      To takie trochę japońskie, ta pozostawiona przestrzeń. Przytoczę tu cytat, który już użyłam w poście nt. lektur”japońskich” :“Tradycyjnie w zachodnim projektowaniu kompozycja budowana jest na podstawie przestrzeni pozytywnej, czyli inaczej przestrzeni zapełnionej – w przypadku ogrodów tworzą ją drzewa, kwiaty i krzewy, w przypadku ceramiki – rodzaj porcelany, kształt uszka, wzór na szkliwie. To one ściągają uwagę odbiorcy i decydują o estetycznym wrażeniu. W japońskim projektowaniu natomiast uwaga przesuwa się na przestrzeń negatywną, niewypełnioną, czyli miejsce pomiędzy zapełnionymi punktami. W przypadku ogrodów atmosferę budują nie konkretne rośliny, lecz odległości w przestrzeni między nimi, w przypadku ceramiki – przestrzeń, którą można wypełnić konkretnym napojem” (Gazeta Wyborcza 28-29.11.2015).

      1. O to to właśnie, zgadzam się całkowicie. Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego współcześni architekci masowo nie przejęli tej myśli, którą przecież odświeżyła i zastosowała w swoim pracach Katarzyna Kobro. Dziełem nie są same bryły, które się ustawia w przestrzeni, a sama przestrzeń pomiędzy tymi bryłami. Upraszczając to mocno i sprowadzając do naszych ogródków to nie należy traktować takiego na przykład trawnika jako miejsca „pustego” a widzieć w tym przestrzeń i ułożoną poziomo wielką zieloną płaszczyznę, która tak samo mocno oddziałuje jak to co ją okala.

  6. Marta says: Odpowiedz

    obejrzałam zdjęcie, dopiero za kilka dni zobaczę je na czymś większym niż ekran telefonu. Ale i na małym obrazku widzę jak piękne zdjęcia zrobiłaś. A opis… tak mi się podoba, że trudno ubrać w słowa. Dziękuję Ewo, bardzo, bardzo. Mam nadzieję, że będziesz czasem nas odwiedzać i patrzeć po swojemu na zmiany.
    Pozdrawiam Marta

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Marto – będę pamiętać o zaproszeniu. Kusi mnie bezlistny i bezśnieżny czas w Twoim ogrodzie.

  7. Magda70 says: Odpowiedz

    Ewo, ślicznie opisałaś ogród Magnolii.
    Uwielbiam go i jestem jedną z tych co mają go na Pintereście 🙂
    I mam nadzieję, że uraczysz nas kolejną porcją zdjęc jak tylko ją odwiedzisz ponownie.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Można powiedzieć, że uderz w stół a nożyce się odezwą. To Twoją kolekcję na pintereście miałam na myśli…

  8. Mała Mi says: Odpowiedz

    Bardzo mi się podoba… nic nie zgrzyta, spokój i majstat.. swojsko i estetycznie.. nie umiem ładnie opisywać wrażeń..
    Natomiast wiem dlaczego moja sesleria jesienna od Magnoli i od Pszczółki wygląda jak krowia kupa.. ma po prostu za żyzno i za dobrze.. tza tota druga seselria pieknie rośnie i iryski tawoliste o cudownym zapachu… Mam kawałek tego magicznego ogrodu u siebie 🙂 🙂 🙂

    1. Ewa says: Odpowiedz

      No to musisz wymienić ziemię, albo pogodzić się z wyglądem :). Jednym słowem czasami piaszczysta i niezbyt żyzna gleba daję bonus w postaci nie wylegających roślin.

  9. Dom pod bocianem says: Odpowiedz

    Pani Ewo, jest pani szczęściarą. Zazdroszczę spacerowania po tak pięknym ogrodzie.
    Pięknie go Pani opisała.
    Nie znam Marty osobiście, nasza znajomość jest jedynie wirtualna, ale tyle mi wystarczy, żeby wiedzieć, że to kobieta o pięknym wnętrzu tak jak piękny jest jej ogród 🙂

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Marta na pewno się rumieni. Dziękuję w jej imieniu.

  10. Przepiękny ogród, naprawdę robi ogromne, rzecz jasna pozytywne, wrażenie, nie mogę się napatrzeć i jednocześnie zastanawiam się jak wiele pracy musiało zostać w to włożonych.

Dodaj komentarz