Namiotnik jabłoniowy – zmasowany atak

Działki, które widzę z okien wysokiego bloku w tym roku wyglądają dziwnie. Zielona masę przetykają brązowobure plamy. Wygląda to strasznie: mnóstwo drzew jest zaatakowanych przez szkodnika (działki mają kilka hektarów).

Przy bliższym oglądzie sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Wiele drzew pokrytych jest grubym kożuchem oplątu. Po porostu zgroza i czysty horror.

To efekt żerowania namiotnika jabłoniowego. Gąsienice tego motyla żerują na liściach jabłoni. Minują je (czyli drążą kanały wewnątrz blaszki liściowej). Liście zasychają i są zjadane przez larwy. Pozostają same nerwy. Do tego dochodzi przędza snuta przez starsze gąsienice. W skrajnych przypadkach tworzy się gęsty kożuch „pajęczyny” pokrywający drzewo. Niestety, jest duże prawdopodobieństwo, że szkodnik będzie aktywny przez 2-3 sezony.

Szkodniki zimują na drzewach. Atak zaczynają pod koniec kwietnia minując liści. Po kwitnieniu wychodzą z liści i zaczynają działalność na zewnątrz. Snują swą przędzę, zjadają liście, budują kokony. Pod koniec czerwca z poczwarek wylęgają się motyle.  Jak twierdzi specjalista z Kręgu Mazowieckiego PZD motyle odlecą, a drzewa przeżyją. Miejmy nadzieję.

 

Jak podaje portal e-sadownictwo szkodnika można zwalczać stosując: Bulldock 025 EC, Runner 240 SC, SpinTor 240 SC, Steward 30 WG (w sposób i w dawkach podanych na opakowaniu).

W celu zapobiegania stosuje się w fazie zielonego lub  różowego pąka preparaty: Runner 240 SC, Reldan 225 EC, Sherpa 100 EC, Vertigo 018 EC (wg portalu budujesz.info )

 

Obserwujecie jabłonie? Ja zauważyłam na liściach swojej kolonie mszyc.

 

 

Dodaj komentarz