Leśny ogród w mieście – z wizytą u Moniki i Wojciecha

Kolekcjonerzy roślin są bezlitośni; nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Liczba roślin w ogrodzie, zamierzone zakupy i bez zastanowienia podane nazwy odmianowe… Czuję się zawstydzona, ale mężnie zmagam się ze swoją niewiedzą.

Odwiedziłam ogród dwojga pasjonatów: Moniki-Zuzanny i Wojciecha. W. jest tu głównym przewodnikiem. Prowadzi od rabaty do rabaty i opowiada a to o koncepcji, a to o liliowcach, a to o paprociach, a to o wyhodowanych odmianach (rozmnażanie w planach) i ogrodowych rarytasach. Tylko róże pozostawia Monice.

Jak zwykle próbuję odejść od opowieści gospodarzy o swoim królestwie i zobaczyć ogród po swojemu. Miejska zabudowa jednorodzinna – przyjemny luksus oderwania od blokowiska. Na całe szczęście w Warszawie jest jeszcze sporo takich enklaw. Atrybuty dojrzałego ogrodu: rozłożyste drzewa ocieniające teren, winobluszcz trójklapowy zarastający ścianę, wysokie rododendrony. Nic to, że sadzone w dużym rozmiarze – świetnie maskują granice posesji. Cyprysik nutkajski rośnie w tym ogrodzie, czy może przynależy do ogrodu sąsiada? Zapożyczanie widoków to cenna umiejętność (cyprysik i ściana należą do sąsiadów).

Ogrodu, choć nie jest duży, nie można omieść jednym spojrzeniem. Trawnik przed zejściem z tarasu i górka a la skalniak to tylko najbliższa domowi scena. Obok cyprysika i pod jodłą przejście w kulisy, do bardziej cienistych zakątków. A owe zakątki okazują się małymi kameralnymi scenami. Kto wie czy nie przerastają sceny głównej?

Scena kameralna to nie jest właściwe określenie. Ścieżki tonące w przewieszającej się zieleni, wiodą mnie od polanki do polanki – widać, że las jest bliski Wojtkowi. W górze jabłoń orzech, sosna, a na dole leśne klimaty: paprocie, brunery, hosty, miodunki okraszone czasem mocną w kolorze żurawką. Ukłonem w stronę miejskiego – eleganckiego – otoczenia są hortensje o białych głowach i wyniosłe lilie.

Do kolejnej polanki przedzieram się (wrażenie lesistości pogłębia się) obok pergoli obrośniętej glicynią. Glicynia jest pnączem – to rzecz powszechnie wiadoma – ale odpowiednio prowadzona może wytwarza coś w rodzaju pnia. Zafascynował mnie ten piruet wykonany przez roślinę wokół własnej osi. „Korona” glicynii wspiera się na pergoli z okorowanych pni. Jej nieokiełznana obfitość nie odstaje od bujności ogrodu. A na polance niespodzianka w postaci kompostownika.

Po lewej stronie okrągłe liście tawułkowca tarczowatego (Astilboides tabularis), a po prawej hosty ‚Sun and Substance’. Sadzenie dużych roślin z przodu rabaty daje złudzenie większej przestrzeni z tyłu.

Z boku domu kolorowo: liliowce w wielu ozdobnych odmianach, floksy – swawolni przybysze z sąsiednich rabat, bodziszki przywiezione ze szkółki Beth Chatto, powojniki konkurujące o względy gospodarzy z rachitycznymi nieco winnymi krzewami. Winorośle pewnie przegrają i na trejażu przybędzie nowych odmian powojników.

 

Róże dostają trochę światła, gdy słońce przesunie się na południowy zachód. Skupiły się w gromadzie bezimienna róża stulistna, burbońskie ‚Variegata do Bologna” (paskowana) i ‚Louise Odier’, francuska ‚Charles de Mills’ (w mocnym kolorze magenty) przytula się do białej ‚Stephanie Baronin zu Guttenberg’. Nie mogłam się powstrzymać przed wetknięciem nosa w kwiat odmiany ‚Jude the Obscure’ – uwielbiam złote róże (to przez wspomnienie róż herbatnich z pewnego ogrodu zapamiętanego z dzieciństwa).   

 

Widać, że gospodyni lubi te kwiaty i umie o nie zadbać. Nawet jedna z moich ulubionych róż ‚Raubritter’ oplatana wokół słupa pergoli, ukryta w cieniu glicynii radzi sobie lepiej niż u mnie na słonecznym stanowisku. A i czerwone bukiety odmiany ‚Sympathie’ wychylają się z cienistych zakątków. 

Na koniec wizyty obdarowana zostaję rojnikiem zabranym w okolicach zamieszkiwanych niegdyś przez osadników olenerskich i książką w białych okładkach. Nie nie jest to album ślubny Moniki i Wojtka. To obszerny katalog wystawy malarza prymitywisty Bazylego Albiczuka. Czym sobie zasłużyłam? Może  stwierdzeniem, że lubię derenie (podobno ulubione krzewy malarza)? Gospodarze na podlaskiej wsi próbują odtworzyć ogród Albiczuka.

Godne polecenia:

ściana pokryta winobluszczem

rabaty liliowcowe z przejściem po środku w kształcie łuku

wąskie przejścia między fragmentami ogrodu,

kolekcja roślin w formie swobodnej kompozycji bylinowej

różnorodność bylin „liściastych”

wyeksponowanie poskręcanych „pni” glicynii

technika powiększania przestrzeni przez sadzenie bylin o dużych liściach z przodu rabaty (odwrócona perspektywa)

umocnienia terenu w formie solidnych bali z naturalną patyną z mchu

wprowadzanie akcentów kolorystycznych w cieniu.

 

Zapraszam na fotograficzny spacer; na końcu niespodzianka.

Scena główna

Pierwsza scena zakończona skalnym rumowiskiem (zagospodarowano górkę poremontową). Rośliny tworzą zieloną ścianę, odgradzającą dalsze części ogrodu (m.in. kształtowane sosny, cisy, z lewego boku wysoki dereń kousa, białoobrzeżony ostrokrzew).

Miodunka o liściach z białym marginesem (może odmiana ‚Zuzia’?).

Kępy hakonechloa (Hakonechloa macra ‚Allgold’)

Wąskie przejście do polany z kompostownikiem. W tle ściana porośnięta winobluszczem trójklapowym (z lewej cyprysik Lawsona,  z prawej dereń kousa.

Dereń  z bliska.

 

Scena boczna

Rabata z kolekcją liliowców. Dumą napawa gospodarza pewna roślina wychylająca się ze środka rabaty (na zdjęciu dwa badylki poniżej białego floksa). To słoneczniczek szorstki ‚Loraine Sunshine’ (Heliopsis helianthoides var. scabra) o  liściach złocistych  z zielonym unerwieniem.

Paproć onoklea wrażliwa (Onoclea sensibilis) w odmianie ‚Nana’. W ogrodzie rośnie też gatunek podstawowy tej pieknej paproci. Dlaczego jej nie uwieczniłam? Doprawdy nie znajduję wytłumaczenia (tym bardziej, że jest to moja ulubiona paproć).

 

Polanki

Hortensja pnąca; zaiste nie wiem czy tutejsza czy przybysz zza muru?

 

Świecznica (Cimicifuga racemosa) w towarzystwie buka ‚Purpurea Tricolor’

Inna ciekawa paproć. Języcznik zwyczajny (Phyllitis scolopendrium) – roślina zimozielona.

leśny ogród

 

Róże

 

W grupie dominuje kwiatami róża ‚Louise Odier’.

Zaplątana w gąszczu ‚Red Fairy’.

‚Raubritter’

Niespodzianka: ogród można też obejrzeć w programie „Rok w ogrodzie” (mniej więcej od 5 minuty programu); a Monika pod pseudonimem Zuzanna opisuje swój ogród na forum ogrodniczym.

9 Comment

  1. Anonim says: Odpowiedz

    Ależ cudny ogród! Naprawdę wart pokazania, bo ma swój charakter. Będę do niego zaglądać po inspiracje.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Zamierzam dalej inspirować w różnych stylach…
      Zapraszam!

  2. Bardzo ładny ogród. Taki sielsko-angielski. Pozdrawiam

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Można się w nim też zgubić.

  3. Darek says: Odpowiedz

    Brakuje mi tu zdjęcia jakiejś szerszej perspektywy, całości ogrodu, ciężko poukładać sobie w głowie te fragmenty.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Nie jest to ogród łatwy do sfotografowania w planie ogólnym. Składa się z wielu małych fragmentów w jednym stylu. Zdjęcia po tekście odpowiadają poszczególnym fragmentom od tych najbliżej domu do najdalszych. Przydałby się pewnie widok z góry lub plan. Może jeszcze uda mi się być w tym ogrodzie – zdjęcie z dachu? Może…

  4. Magda says: Odpowiedz

    Cudowna enklawa ! Uwielbiam tajemnicze, cieniste, bylinowe zakątki 🙂

  5. Zuzanna says: Odpowiedz

    Nie wypada chwalić własnego ogrodu, natomiast z czystym sumieniem wyrażam zachwyt dla zdjęć pani Ewo 🙂 Zapraszamy o innych porach roku!

    1. Ewa says: Odpowiedz

      To wpraszam się w jesiennej porze :).

Dodaj komentarz