Jesień i co dalej – spacer po Skaryszaku

Post fotograficzny. Z dwóch powodów. Park Skaryszewski mam jako widok z okna, więc mogę go odwiedzić w dzień i w nocy. Mimo tej bliskości rzadko tam bywam. Oferuje piękne widoki i mnóstwo wiewiórek. Tych drugich trochę się boję. Może dlatego, że nie noszę ze sobą smakołyków wiewiórczych, a one na przechodnia napierają z szeroko rozłożonym ogonem i zawziętą miną. Prawdziwe ninja.

Drugi powód to namysł. Od pewnego czasu myślę o prawie Kopernika-Greshama , a w tle pojawia się pytanie co dalej z moim ogrodowym blogowaniem.  Obiecuję dwa posty które sama sobie jestem winna (w tym jedna niegdysiejsza obiecanka): o tradycji upraw ananasa w Europie i ananasiarniach i o ogrodniku poecie z Hawajów.

A po nowym roku nie będzie moich rozważań. Przypomnę cykl artykułów wielkiego propagatora  ogrodnictwa Edmunda Jankowskiego o drzewach. Tak oto moja energia do blogowania wyczerpuje się.

Ale dziś pospacerujmy po Skaryszaku.