Dzikie róże – 3 z 300*

Dobre są na miedzy (gdzież te miedze?!), ale w ogrodzie? Obdarzane są pogardliwymi przewiskami (psia) Znajduje się dla nich miejsce na tyłach ogrodu. Jest dostraczycielką  płatków na konfitury do karnawałowych pączków lub owoców na jesienne przetwory.

 

A taka róża czerwonawa (Rosa glauca) jest  ulubionym krzewem angielskiego projektanta ogrodów Chrisa Beardshawa (używa jej w kompozycjach wystawianych na Chelsea Flower Show; rośnie w jego ogrodzie).
Fakt, że dzikie róże (bo dziś sławię właśnie ich urodę) kwitną tylko raz w sezonoe (przeważnie na przełomie maja i czerwca). Kwitnienie jest jednak dość długie (np. u róży czerwonawej) lub bardzo obfite (np. u róży wielokwiatowej). Brak kwiatów z powodzeniem rekompensuje masa zdrowych, nie atakowanych zazwyczaj przez szkodniki i choroby, liści. Liście w zaskakująco wielu odcieniach zieleni: od jasno i ciemnozielonych, do zielonoszarych podbitych kroplą fioletu. Jesienią i zimą ozdabiają czerwonymi, pomarańczowymi, a nawet czarnymi (róża gęstokolczasta) owocami, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że girlandami owoców (przoduje w tej konkurencji róża wielokwiatowa).

Moja faworytka ze względu na obfitość kwitnienia, girlandowe kwiatostany i obfitość czerwonych paciorków owoców – róża wielokwiatowa (Rosa multiflora). Świetna jako róża pnąca, a także na żywopłoty. Może być sadzona jako krzew, ale należy pamiętać, że pędy wyginają się łukowato, przez co osiągają znaczną szerokość.

Druga ulubienica o szczególnie ozdobnych liściach – róża czerwonawa. Świetnie się komponuje z bylinami. A w okresie kwitnienia jej kwiaty wyglądają malowniczo na niebiesko-fioletowym tle liści. Kwitnie dość długo, pojedynczymi kwiatami z wielokwiatowych kwiatostanów. Z obserwacji wynika, że na półcienistym stanowisku kolor liści jest bardziej niebieski, a na słonecznym bardziej czerwony.

 

Jest żywotna i ekspansywna. Róża pomarszczona (Rosa rugosa) świetnie sprawdza się w szerokich żywopłotach. Mogą mieć charakter obronny – kolce tej róży sutecznie odstraszą intruzów. Owoce można wykorzystywać do przetworów; są duże i dość łatwe w obróbce (stosunkowo miękkie przed przemrożeniem).

* Wg Katalogu róż Marty Monder na świecie jest ok. 300 gatunków dzikich róż; w Polsce występuje ok. 25 z nich.

 

19 Comment

  1. No właśnie zlałam konfiturę z róży pomarszczonej. Zapach w kuchni nieziemski.
    Z "psiej" robiłam jesienią nalewkę. Uwielbiam te "dzikuski".
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Dobrze, że piszesz o nalewkach, bo w zeszłym roku zrobiłam nalewkę z różnych owoców róż. Nie próbowana jeszcze!

  2. Piękny wpis pozdrawiam

    1. Dziękuję.

  3. Pierwszą różę ze zdjęcia mam posadzoną przy ogrodzeniu:)

    1. Podejrzewam, że to psia właśnie.

  4. rosa multiflora jest cudowna! piekne ma jesienia owoce, uzywam ich do wiankow. nie trzeba jej przycinac i u mnie wchodzi juz na drzewo 🙂 roze psia uratowalam przed smietnikiem – znajoma postanowila sie jej pozbyc 😉 roza pomarszczona tez sie swietnie nadaje do wiankow pod warunkiem ze sie je robi w GRUBYCH rekawicach 😉
    w zeszlym roku zrobilam konfiture z truskawek i platkow moich roz historycznych – smak byl nieziemski 🙂
    pozdrawiam serdecznie!
    aneta

    1. Muszą to być piękne wianki. Rękawice chyba bardzo grube i skórzane, bo róża pomarszczona potrafi dokuczyć.

  5. Uwielbiam dzikie róże:) są cudowne i delikatne:)

    1. Delikatność – tak, to odpowiednie słowo.

  6. Moje pomarszczone rosną w eksponowanych miejscach, gdzieżby z tyłu! Mam trzy i baaardzo je lubię. A, no to w tym sezonie konfiturka, dobrze wiedzieć, że się nadaje, bo miałam wątpliwości.

    1. Kiedyś taką wiedzę (o spożywczym wykorzystaniu roślin) przekazywano doświadczalnie z pokolenia na pokolenie. A teraz? Musimy się wspierać wirtualnie.

    2. Pokoleniowo to miałam być wybitną ekonomistką, a nie robić konfitury i latać z sekatorem. Ja, z wrodzoną nienawiścią do matematyki, choć to piękna nauka jest, o czym przekonałam się po latach hobbystycznie zresztą.

  7. Dziękuję za ten wpis. Nie jestem wielkim entuzjastą róż, ale obok wspomnianych gatunków z pewnością nie przeszedłbym obojętnie. One są wspaniałe. Różę dziką widywałem od dzieciństwa, ponieważ kilka okazów rosło w moich rodzinnych stronach 🙂

  8. Anonimowy says: Odpowiedz

    Kocham takie "dzikuski". Pszcz.

  9. Hi, Really great effort. Everyone must read this article. Thanks for sharing.

  10. Mam sentyment do róż dzikich i w swoich projektach również staram się je przemycać, chociażby w postaci niezniszczalnej róży pomarszczonej. Bardzo podoba mi się również róża czerwonawa, ze względu na ciekawą barwę liści. Trzeba mieć jednak na nie trochę miejsca.

  11. Jakoś przedtem nie trafiłam na ten artykuł. Chyba najbardziej lubię róże o pojedynczych, otwartych kwiatach, wyglądają subtelnie. Pokazałaś ich piękne portrety. Ta z bladym, różowym rumieńcem mi się podoba.
    Może i dałyby radę u mnie. Muszę posprawdzać ich rozmiary.

  12. Miałam cztery róże na pniu, które zachorowały, ale wybiły z podkładki odrosty i teraz mam cztery piękne, dzikie róże – uwielbiam je! pozdrawiam

Dodaj komentarz