Biblioteka ogrodnika

Zdanie to cytowałam już kiedyś redagując porady ogrodnika sprzed lat. Nie sądzę, żeby straciło na aktualności. Wszak i dziś mimo kryzysu czytelnictwa znajdzie się kilku ogrodników gotowych pod nim podpisać się…  gnojówką z pokrzyw.

Wieczorami zimowemi niech ogrodnicy i ogrodniczki wprawiają się w czytanie i pisanie, ażeby mogli następnie z książek uzupełniać wiadomości ogrodnicze drogą praktyki nabyte.”

ewa

W grudniu przyszło mi do głowy, aby na facebooku zapytać kilku miłośników, a właściwie miłośniczek, zieleni o ogrodowe lektury. Akcja nie okazała się hitem internetu i po kilkunastu dniach umarła śmiercią nienaturalną z braku dokarmiania świeżymi porcjami książkowego kompostu. Ale kilka zaangażowanych blogowo i facebookowo ogrodniczek podzieliło się z publicznością swoimi półkami.

Mimo szczupłości materiału badawczego zdecydowałam się na podsumowanie akcji. Okazało się, że rozumowe ogrodnictwo idzie w parze z chęcią pogłębienia ogrodniczej i około ogrodniczej wiedzy. Kompletowanie biblioteczki ogrodnika zaczyna się zapewne od kompendiów poświęconych roślinom. Potem przychodzi faza poradników dotyczących planowanie ogrodu. A jak już ogród zaplanowany, to zastanawiamy się gdzie wcisnąć warzywnik. A u niektórych zaś ogród zaczyna się od tej pierwotnej formy ogrodnictwa: ogrodu użytkowego czyli warzywnika połączonego z sadem.

Przejrzałam półki koleżanek i zauważyłam bogaty wybór książki gwiazd ogrodnictwa telewizyjnego (Carol Klein, Monty Don, Alan Titchmarsh, Maja Popielarska). Takie czasy. Nie było Cię w telewizji śniadaniowej – nie istniejesz medialnie (zastanawiam się czy jest to wzorzec do naśladowania; jak myślicie czy powinnam zacząć uprawiać storczyki na parapecie?). Mimo gwiazdorskiego anturażu każdy znajdzie coś dla siebie. I wielbiciele warzywników (Carol Klein Uprawiamy warzywa) i wielbiciele angielskiego stylu, a szczególnie wielbiciele twórczości Montego Dona mogą paść oczy do woli. Na język polski przetłumaczono zaledwie jedną jego książkę: Zmysłowe ogrody (polecam!). W artykułach publikowanych w polskiej edycji GardenersWorld nie odnajduję tego nieco romantycznego stylu pisania o ogrodnictwie.

cholewińska2

cholewińska4

cholewińska3

Stary John Brookes,  nieco młodszy Piet Oudolf (rok urodzenia 1944) i Noel Kingsbury (w wieku średnim, ale bestia nigdzie nie podaje daty urodzin), modny Arne Maynard – klasycy projektowania ogrodów. I na całe szczęście znajduję tu coś więcej niż poradniki w stylu jak zaprojektować ogród (choć ze skruchą przyznaję, że ciągle takie rzeczy kupuję, aby znowu się przekonać, że początkującemu właścicielowi ogrodu  nie uda się na podstawie takich poradników zaprojektować ogrodu). Co ciekawego autorstwa wymienionych wypatrzyłam na półkach? Najbardziej reprezentatywną galerię tytułów znajdziecie na blogu Weekend w ogrodzie. Moje typy dotyczą roślin jako najważniejszego aspekt udanego ogrodu: Piet Oudolf, Noel Kingsbury  Designing with plants, Landscapes in Landscapes, Planting: A New Perspective.

Poradniki i katalogi dotyczące drzew i krzewów, róż,bylin, roślin zadarniających i balkonowych,  planowania rabat koloru w ogrodzie. Jednym słowem bogaty wybór praktycznych (w założeniu) książek dla   początkujących i bardziej zaawansowanych.

Moją uwagę przykuły tomy poświęcone sztuce ogrodowej tworzonej przez kobiety:  Gertrude Jekyll, Vita Sackville-West’s Sissinghurst: The Creation of a Garden (pozycja uzupełniona uzupełniona przez Sarah Raven), Women Garden Designers: 1900 to the Present Kristiny Taylor. Czy nie wydaje się, że mimo wielu wieków pracy w ogrodach i przy ich kształtowaniu  zostałyśmy zepchnięte na drugi plan?

cholewińska5

Nie trudno zauważyć, że są pozycje są autorów angielskich, holenderskich, niemieckich. Oryginalne lub tłumaczenia. Książek autorów polskich nie pojawia się zbyt wiele na rynku księgarskim. Maja Popielarska wydaje swoje poradniki. Mam tylko jeden, i ta liczba określa chyba mój stosunek do tego typu poradników będących produktem popularności telewizyjnych gwiazd (choć sam program „Maja w ogrodzie” oglądam namiętnie – widzę pewien rozwój i zmianę w pokazywaniu ogrodów). Pojawił  się w poprzednim roku poradnik Danuty Młoźniak Jak zaprojektować ogród marzeń, bogato ilustrowany, acz nie pozbawiony pewnych wad (powierzchowne omówienie stylów ogrodowych wydaje się zupełnie zbędne, w zasadzie brak teoretycznych wskazówek kompozycyjnych). Może animatorka Ogrodowiska pokusi się o pozycję dla bardziej zaawansowanych ogrodników? Z cała pewnością bogate doświadczenie zawodowe do tego ją predestynuje.

pszczel1

Z trudem wyłuskujemy pojedyncze klasyczne z kultową w niektórych kręgach książką Działka moje hobby. Miłośnicy humoru ogrodowego postawili na półkach Czas na działkę, Kena Thompsona Z uchem przy ziemi,  zauważyłam też u Izy prowadzącej bloga Ogród Tamaryszka tak często wymieniana jako inspiracja do blogowego działania książkę K. Czapka Rok na działce.

MAgda1

„Pierwsza była moją inspiracją country-life-stylową, kupioną w Japonii (tak, w wersji japońskiej, czyta się od tyłu, jeśli się czyta, obrazki można oglądać dowolnie..), a druga- kupioną po latach poszukiwań książką, od której wszystko się zaczęło…” – Magda z bloga Barwy ogrodu z czułością opowiadała o swoich książkach na fb.  Z miłośnictwem ksiąg sprawa ma się podobnie jak z upodobaniem do roślin. O każdej książce i każdej roślinie możemy opowiadać historie.

Osobiście cieszy mnie,  że w wielu biblioteczkach zauważyłam „Historię ogrodów” Penelope Hobhouse.



iza4
iza2

iza

cholewińska4

cholewińska3

pszczel7

Dziękuję Ewie Grochowskiej (Pszczelarni), Magdzie Sobolewskiej, Izie Możdzyńskiej, Kasi Cholewińskiej  za zgodę na publikację fotografii.

9 Comment

  1. jak to zdechła? poważnie podeszłam do wyzwania i porządkując JEDNĄ komodę sfotografowałam okładki, jutro- pojutrze wrzucę na fb. Na razie to tylko wydawnictwa albumowe i nieprzeczytane nowości, przede mną wiele półek i szaf… są też meandry, w które się nie zagłębię. Na pewno nie w tym roku.
    Podzieliłabym swój księgozbiór na: krajobraz/historia, dendrologie, pomysły na rozwiązania projektowe, filozofię ogrodów. I mało przydatne michałki, których powinnam się pozbyć- pomysły na gadżety, strasznie szybko się to dezaktualizuje.
    Patrząc na zdjęcia półek zastanawiałam się, co bym przygarnęła 🙂

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Widziałam już część pierwszą. Czekam na dalsze…

  2. Teraz żałuję, że tylko dałam link pod tamtym grudniowym wpisem, a nie podzieliłam się zdjęciem domowej półki… Wydawało mi się to bez sensu, bo moje zdjęcie na tle ksiąg jest profilowym portretem od zarania dziejów na Google+. Lubię Ewo czytać Twoje artykuły. Ten blog ma coś co mój mąż-marketingowiec określa jako „dużą moc autorskiej rekomendacji”, a czego nigdy nie znajdę na tych wszystkich PROFESJONALNYCH i komercyjnych blogoportalach. Przepraszam, że tak zbaczam z tematu, ale pewne rzeczy nie dają mi spokoju. Piję z resztą do gwiazdorstwa w TV, o którym ty także piszesz. W każdym razie udało ci się zachęcić mnie do uzupełnienia biblioteczki i zaktualizowanie listy moich ukochanych lektur ogrodniczych, czego jako gwiazdor byś nie dokonała raczej. Mam na oku też kilka nowości książkowych, o jednej napiszę przed Walentynkami u siebie. Często też piszę o książkach ogrodniczych dla dzieci których mam sporą kolekcję, a które na polskim rynku wypadają lepiej niż lektury dla dorosłych IMHO. Pozdrawiam i dzięki za finezyjnie napisany, ciekawy tekst. PS. Oudolf jest „młodszy”? Toż to dziadek, choć nie powiem, przystojny mężczyzna z niego nadal. Chyba, że porównujesz wiekowo z Vitą Sackville – West? 😉 Heh

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Polu, zawsze jest jakiś sens.
      Piet jest trochę młodszy od Johna (nie myśl, że nie sprawdziłam). W każdym razie nie ma jeszcze 80 lat. Choć rzeczywiście wygląda dość wiekowo. Uściślę to nieco w tekście.

  3. U mnie głównie to encyklopedie i monografie. Trochę starych poradników, które jakiś czas temu kupowałam na all, te nowe mnie nie wciągają zupełnie.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      Kiedyś też kupowałam na all…, ale teraz są ceny od czapy. Każdemu się zdaje, że ma białego kruka.

    1. Ewa says: Odpowiedz

      A jak ogrodnik ma w tym walentynkowym okresie urodziny, to może sobie sprawić nawet dwa prezenty;) Hummelo na liście.

  4. Oj, gdybym wiedziała, że biblioteka będzie poddana takiej analizie, ustawiłabym obok siebie te ciekawsze pozycje… Od razu wrzuciłam w wyszukiwarkę „Zmysłowe ogrody” – nigdzie nie ma… Ale będę szukać.
    Wiesz, tak sobie myślę, że na naszych półkach są książki gwiazd, nie dlatego, że autorzy są gwiazdami, ale że innych prawie na rynku nie ma. Staram się kupować wszystko, co się pojawia ciekawego, ale poza kolejnymi identycznymi poradnikami niewiele się ukazuje.
    Jest bogata literatura przedmiotu po angielsku – co ma zrobić ktoś słabo znający ten język? Ja np. z poradnikami sobie poradzę, ale już ze smakowaniem opisów zmysłowego poznawania ogrodu – nie bardzo. Wielokrotnie zastanawiałam się nad zakupem dość drogich książek angielskich, które chętnie bym przeczytała, ale po polsku. Tak więc trochę usprawiedliwiam stan swojej (i nie tylko) biblioteki ogrodniczej.
    P.S. Storczyki nie znajdą się na moim parapecie!

Dodaj komentarz