Akacja (z cyklu „Nasze drzewa” Edmunda Jankowskiego)

Helena Drzewiecka „Gałązka akacji”

Mamy wśród nas obcych przybyszów pewną ilość, którzy zżyli się z nami i na pożytek ogólny pracują. Do szacownych choć obcych nabytków należy pomiędzy drzewami Akacja. Dla odróżnienia od prawdziwych afrykańskich i australijskich akacyi, botanicy zwą ją grochowiną lub rzekomą akacyą (Robinia Pseudo-Acacia L.), ale my pozostaniemy przy utartej już nazwie, a to tem więcej, że prawdziwe akacye w naszem podniebiu rosnąć nie mogą.

Akacya tedy jest przybyszem z Ameryki Północnej. Czy pierwsze jej drzewo w Europie posadził Jan Robin za Henryka I V w 1601 r. czy też dopiero w 1635 r. syn jego Wespazyan – nie wiadomo. To pewna, że jeszcze w r. 1874 widziałem to pierwsze drzewo w paryskim Jardin des plantes, już prawie ginące. A z siłą niespożytą, z którą nakazał Bóg odnawiać się ciągle materyi, ze spróchniałego pnia tej pierwszej w Europie akacyi wystrzelała już młoda, świeżą zielenią zdobna jej latorośl.

Dzięki swym zaletom drzewa te rozpowszechniły się szybko. Dopomagali do tego rozmaici drzew przyjaciele. Tak np. Medicus w Heidelbergu wydawał przez lat kilka (od 1796 do 1803) czasopismo Unaechte Akazienbaum, poświęcone Akacyi i jej zalecaniu.

Sądząc po wieku najstarszych naszych drzew akacjowych, przypuszczam, że przyszły one do nas za czasów saskich. W ostatniem stuleciu, a zwłaszcza pod koniec XIX w, rozpowszechniły się u nas tak. że napotykamy już tu i owdzie nawet gaje akacjowe.

Bo też wśród wielu drzew pięknych jest Akacya jednem z najpiękniejszych. Karol Koch, znakomity drzewoznawca, stawia ją pod tym względem na równi z dębem, którego jednak tylko przeciwstawieniem. Gdy jednak dąb wyraża całą postacią potęgę i krzepkość, akacya przede wszystkiem pociąga swym ujmującym wdziękiem. Korona jej, lekka i delikatna, rozpina się wysoko w gęstą siatkę z pogiętych cienkich gałązek. Na niej, późną wiosną, ukazują się pierzaste, wątłe, żółtawe listki, które jakby nieśmiało przyglądają się zdziwione piękności umajonego świata. Ale w miarę ogrzewania się ziemi pod coraz to wyżej podnoszącem się słońcem, listki te nabierają jędrności, mnożą się, gęstnieją i wkrótce tworzą już bogaty parasol nad naszemi głowami.

Odtąd zacznie ich przybywać coraz więcej, że zaś każdy listek w miarę starzenia się ciemnieje, a jednocześnie i powiększa się aż do właściwych dla Akacyi wymiarów, przeto naraz na każdem drzewie widać wszystkie niemal możliwe odcienie zielonej, zasadniczej barwy. Gdy dodamy do tego wielką różnorodność wielkości, najdrobniejszych nowych, do największych starych liści, będziemy mieli układ ich podobny do tego, jaki odróżnia oko nasze, patrząc na krajobraz: widzi w nim plan pierwszy, drugi i mnóstwo dalszych.

Cała ta koronkowa grzywa za najmniejszym wiatrem drży, porusza się lub faluje. Pojedyncze listki stulają się razem na głównym ogonku, w czasie dużego deszczu lub w chłodne wieczory, odwracają biało zieloną powierzchnię ku silnemu wichrowi, a zwracają się całą swą powierzchnią ku silnym promieniom letniego słońca.

Ta bezustanna gra zielonych barwi różnorodnych wymiarów, ten ciągły ruch korony i jej części składowych, czynią Akacyę drzewem wielce ożywionem, subtelnem i czułem, a prze to w krajobrazie efektownem i pożądanem. Dlatego używamy jej chętnie w parkach, gdy chodzi o nadanie lekkości skupinom zbyt ciężkim dębów, kasztanów lub klonów, albo też o ożywienie nazbyt ciemnego tła buków, grabów, olch i drzew iglastych.

Rys. Józef Rapacki

Cała przybrana jak na gody, ma akacya chwilę swego wesela i nastrój krasy, gdy w drugiej połowie maja zakwitnie . Bogate i obfite grona jej biało-żółtawych , z ciemną plamką, niby pieprzykiem, kwiatów, doskonale się odbijają na podkładzie jasnozielonym liści, zwieszają z wielkim wdziękiem ku dołowi, kąpią się w słońcu i wabią do siebie blaskiem i delikatną słodką wonią roje pszczół i innych owadów. Z nich to pszczoły noszą ów miód akacjowy, najprzedniejszy i najsmaczniejszy.

Zrazu niewielkie drzewko, szybko wyrasta Akacya we wspaniałe, ogromne drzewa, o grubej, silnie porysowanej korze, rozpościerając wysoko swą lekką koronę. Takie, przeszło stuletnie Akacye widzieć można w ogrodzie Saskim, Botanicznym, przy pałacu ordyn. Krasińskich i w wielu miejscowościach kraju. Jest to też pierwszorzędne drzewo parkowe, a szczególnie alejowe . Próbowano ją sadzić w lasach, ale nierówny wzrost , nie wytrzymałość w młodym wieku na mrozy, kruchość gałęzi pod naporem wichrów, czynią ją dc tego celu mniej przydatną.

Należy jeszcze wspomnieć, że nieubłaganym wrogiem młodych Akacyi jest zając, a pod jego ostrymi zębami te tylko ocalić się mogą, które z przyrody okryte są bardzo licznymi i ostrymi kolcami . Wszelako, jeżeli się sadzi już dosyć duże, kilkuletnie drzewka, zające ich nie uszkadzają, a przy gęstem sadzeniu można otrzymywać piękne gaiki akacjowe, lub też tworzyć z Akacyi pasy ochronne pomiędzy lasem sosnowym, świerkowymi t. p.

Prześlicznie wyglądają drogi, akacjami obsadzone, bo wykwintne to drzewo ocienia je z lekka i zdobi, nie przeszkadzając wysychać po deszczu. Jedyną wadą ich jest to, że Akacya późno wypuszcza listki, więc na wiosnę stoi jeszcze czarna, gdy wierzby, brzozy i lipy dawno już zielenieją.

Za to nieocenionym przymiotem Akacyi jest udawanie się w każdym gruncie. Nie mówiąc o ziemiach uprawnych, wymienim y grunta wapienne bardzo dla niej odpowiednie, (dowodem nasze Olkuskie i Częstochowskie), ale nade wszystko piaski.

Akacya wespół z brzozą rośnie i to dobrze, nawet w zupełnie jałowem głębokiem piaszczysku. Zawdzięcza to długim, choć cienkim, bardzo głęboko zapuszczaj p y m się korzeniom, a jeszcze więcej własności, wspólnej wszystkim roślinom groszkowym, pochłaniania azotu z powierzchni, przy pomocy swoistych drobnoustrojów. Żyją one na korzeniach Akacyi, pobierając od niej pewne, zbyteczne dla niej wytwory życia, a za to zaopatrują drzewo w niezbędny azot. Takie wzajemne usługi dwóch z sobą złączonych ustrojów zwą się współżyciem.

Jeżeli pod piaskiem, w głębi, znajduje się ziemia lepsza, akacya trwa na nim długo i wyrasta ogromna, ale w suchym, ubogim piasku nie dochodzi późnego wieku. W każdym razie stanowi ona największą dziś ozdobę willi Otwockich i innych miejscowości piaszczystych .

W parkach napotkać można kilkanaście odmian Akacyi. Jedne z nich posiadają koronę parasolowatą, a przycinane odpowiednio, tworzą Akacye kuliste, dobrze znane. Jako cięte, nie kwitną one nigdy. Inne mają gałązki powyłamywane (tortuosa). inne listki poskręcane (annularis). inne drobniutkie listeczki. Jedną z najpiękniejszych form jest otrzymana w Podzamczu Akacya płacząca, nazwana na cześć znanego i zasłużonego leśnika A. Rożyńskiega (Rożyńskiana).

Po ciepłych, pogodnych wiosnach Akacya osadza mnóstwo nasion, a z nich po zasianiu wschodzi łatwo i w kilka lat w spore d zewka wyrasta. Z takich młodych siewek robią często żywe płoty, sadząc je co łokieć, jednym rzędem, na zregulowanej ziemi, Dają się one przycinać, ale są kruche, i wiatr duże szkody w nich czyni.

Rozważywszy zalety i w ad y Akacyi, musimy ją uznać za przybysza wielce pożądanego i miłego. Zbogaciła ona naszą florę drzewną, przyozdobiła pustkowia i piaski, dodała jeszcze większego uroku pięknym dniom już na dobre rozwiniętej wiosny, gdy dodamy, że z jej twardego drzewa robi się różne przyrządy i części narzędzi rolnych, że daje ono opał doskonalej wartości, że wreszcie po kilkunastu latach życia przycięte, na nowo odrasta z odziomka będziemy musieli poczytywać Akacyę za jeden z cenniejszych darów Bożych.

Jako cudzoziemka, stosunkowo niedawno osiadła, nie ma Akacya u nas swych legend, ani historyi. powieściopisarze nowsi czynią o niej małe wzmianki, poeci z rzadka wspominają.

autor: Edmund Jankowski

przedruk z Tygodnika Illustrowanego 1902

Źródło ilustracji: polona.pl